Jest wyciek. Oto, co Kaczyński odpowiedział SB na propozycję współpracy

0

Jarosław Kaczyński przez miliony Polaków uważany jest za człowieka honoru, ideowca. Obóz przeciwny ma go za zabójcę demokracji i zakompleksionego, wręcz opętanego człowieka. Faktem jest jednak, że na propozycję współpracy z SB Kaczyński odpowiedział jednoznacznie. 

Sławomir Cenckiewicz dotarł do tajnej notatki PRL-owskiej Służby Bezpieczeństwa ws. Jarosława Kaczyńskiego. Obecny prezes PiS na ofertę współpracy z komunistycznym reżimem odpowiedział krótko i zwięźle. To dokument, o którym obecna opozycja oraz jej zwolennicy woleliby nie słyszeć. Woleliby, żeby było na odwrót.

CZYTAJ TAKŻE: Będzie 250 plus? Rząd da Polakom jeszcze więcej pieniędzy

Politycy opozycji nienawidzą Jarosława Kaczyńskiego bez podania konkretnej przyczyny. Ich zdaniem „niszczy państwo” i „dzieli Polaków”, jednak konkretów ciągle brak. W podobny sposób wypowiadają się uczestnicy antyrządowych manifestacji.

Prezes PiS i jego nieżyjący brat przez długie lata byli niszczeni na przeróżne sposoby. Jednak w ostatnich latach, gdy Jarosławowi wreszcie udało się doprowadzić swoją partię do władzy, tzw. totalna opozycja zaczęła wykorzystywać obrzydliwe sposoby.

Kaczyński współpracował z SB? 

Nawet prominentni, mogłoby się wydawać – poważni, politycy głównych partii opozycyjnych zaczęli atakować prezesa PiS w internecie, wykorzystując sfałszowane dokumenty mające potwierdzać rzekomą współpracę Kaczyńskiego z SB. Przeważnie były to zwykłe fotomontaże. Nie przeszkadzało to jednak środowiskom antyrządowym. Rozprzestrzeniali bzdurne teorie z wypiekami na twarzy.

Jak było naprawdę? Dowiadujemy się o tym z dokumentów samej bezpieki, które udało się zgromadzić w Instytucie Pamięci Narodowej. Opozycji te informacje będą wybitnie nie w smak, bo jasno potwierdzają, że Jarosław Kaczyński zdecydowanie odrzucił ofertę współpracy z Służbą Bezpieczeństwa PRL. 

Odrzucił i robił to wielokrotnie. W przeciwieństwie do Lecha Wałęsy, który dziś krzyczy o sobie, że jest bohaterem narodowym i zarzuca Kaczyńskiemu, że ten mu zazdrości.

Kaczyński SB / Służba Bezpieczeństwa

16 grudnia 1981 r. funkcjonariusze MSW po raz pierwszy oficjalnie zapukali do mieszkania Kaczyńskich przy ulicy Pochyłej 8/2, ale nie zastali Jarosława. Udało się to wczesnym rankiem 17 grudnia. O godzinie siódmej przewieziono go do MSW na rozmowę w ramach ogólnopolskiej operacji „Klon”. Były to rozmowy ostrzegawcze z działaczami, których pierwotnie nie wciągnięto na listę internowanych. Notatka z rozmowy sporządzona przez funkcjonariusza SB pozostaje ważnym świadectwem postawy Jarosława Kaczyńskiego:

„Jakkolwiek ponownie siedzieć nie chce, często odmawiał udzielenia odpowiedzi na pytania. Stanowiska w tym względzie zmienić nie chciał, godząc się na internowanie. Dodał przy tym, że nie zgodzi się też na żadną z nami współpracę i raczej wybrałby samobójstwo jako alternatywę. Ponieważ określił się jako praktykujący katolik, zareplikowałem, że samobójstwa trudno jest dokonać, a przede wszystkim byłoby ono sprzeczne z zasadami wiary chrześcijańskiej. Uwagę moją zbył milczeniem”.

 

„Odmawiam podpisania przedłożonego mi oświadczenia ze względu na jego szkodliwy ze względów moralnych charakter. Jednocześnie stwierdzam, że nie istnieją podstawy prawne zobowiązujące obywateli PRL do składania tego rodzaju oświadczeń. J.Kaczyński 17 grudnia 1981 r” – napisał w oświadczeniu Jarosław Kaczyński. Odmówił w ten sposób podpisania „lojalki”, czyli deklaracji donoszenia na opozycjonistów władzom PRL.