Smoleńsk: znaleziono ślady po bombie na pokładzie Tu-154M

0
Smoleńsk Tu-154M dowód na wybuch w Smoleńsku

SMOLEŃSK Katastrofa sprzed ośmiu lat do dziś dzieli naród jak nic innego. Jedna grupa Polaków przekonuje o prawdziwości wersji o zamachu na polską delegacje w Tu-154M, druga tę teorię wyśmiewa. Mało jest osób pośrodku. Wreszcie przedstawiono logiczną diagnozę. Czy to ostateczny dowód na wybuch w Smoleńsku? 

Po ponad ośmiu latach teoria o zamachu na polską delegację zdążyła już nieco stracić na popularności. Wciąż nie przedstawiano jednoznacznych dowodów, wciąż brakowało konkretów. Tym jednak razem najbardziej znany zagraniczny ekspert pokazał wszystko czarno na białym.

Smoleńsk. Dowód na wybuch w Smoleńsku

Los chciał, że zwolennicy i przeciwnicy teorii o zamachu podzielili się na sympatyków Prawa i Sprawiedliwości oraz ludzi będących w opozycji wobec polityki tego ugrupowania. Sprawa smoleńska podzieliła naród jak nic innego w ostatnich dekadach.

Gdy wydawało się, że nikt już nie wyda jednoznacznej opinii na temat tego, co wydarzyło się feralnego dnia w okolicach lotniska Siewiernyj, do gry wkroczył duński ekspert – Glenn Jorgensen. I znalazł – wiele na to wskazuje – dowód na wybuch w Smoleńsku.

ZOBACZ TEŻ: Ukrainiec zaczepiał młode Polki. Szybko pożałował. Reakcja Polaków była błyskawiczna

Dowód na wybuch to nie tylko zeznania kilkudziesięciu rosyjskich świadków, którzy przekonywali, że widzieli na niebie kulę ognia. Potwierdzenie tezy o wybuchu było bliżej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Wystarczyło skojarzyć kilka prostych faktów!

Jorgensen: są ślady w Tu-154M

Glenn Jorgensen przedstawił wstrząsające fragmenty raportu powstałego w ramach pracy komisji śledczej. – Z badań wiemy, że aby doszło do takiej fragmentacji ciał musiała działać siła 350 G, stąd też skierowaliśmy pytanie do NIAR, czy biorąc pod uwagę obecny stan badań i poprzednie scenariusze brane pod uwagę przez poprzednie komisje, w takiej sytuacji jak w Smoleńsku możliwe jest osiągnięcie takiej siły – mówił podczas konferencji podkomisji smoleńskiej ekspert lotniczy. Jednak dopiero to, co powiedział później, rozwiało wszelkie wątpliwości.

Ostateczny dowód

Głównym dowodem są drzwi, które były wbite w ziemię. To szczególnie istotne, bo wiemy, że kadłub znajdował się w powietrzu, gdy drzwi był wystrzelone w ziemię (…) mamy to potwierdzone przez badania przy użyciu 4-5 metod przy analizie wszystkich danych – przekazał Jorgensen.

To faktyczny dowód, który jest praktycznie niepodważalny. Aby wbić się w ziemię, drzwi samolotu musiały uderzyć w nią z ogromną siłą. Taka energia mogła zostać wygenerowana tylko przez eksplozję na pokładzie prezydenckiego Tupolewa. Poza tym – co zauważają komentatorzy – drzwi nie mogły oderwać się od maszyny „same z siebie”.

Na razie żaden z polityków opozycji nie odniósł się do faktów przedstawionych przez podkomisję. Wnioski są bowiem trudne do obalenia. Czyżby ten dowód na wybuch w Smoleńsku rozwiał wszelkie wątpliwości co do okoliczności katastrofy?