Merkel upokorzona w Bundestagu. Ta akcja przejdzie do historii

0
angela merkel bundestag

Kanclerz Niemiec Angela Merkel dostała – i to od przedstawicieli własnej partii – mokrą szmatą w twarz. Szefowa niemieckiego rządu po tak cienkim lodzie nie stąpała chyba jeszcze nigdy od początku swojej politycznej kariery. Cały Bundestag był zdumiony.

Ostatnie lata tylko utwierdzały nas w przekonaniu, że pozycja Angeli Merkel jest niepodważalna. Tak w niemieckiej, jak i w globalnej polityce. Przywódczyni Niemiec twardą ręką torowała sobie drogę na szczyty wszelkich hierarchii.

Doszło nawet do tego, że Jan Rostowski – wieloletni minister finansów w rządzie PO-PSL – radził politykom PiS iść “na kolanach do Berlina”. Po to, by przeprosić kanclerz Angelę Merkel. Niestety – tak było. Pokazuje to tylko podejście poprzedniej władzy do polityki zagranicznej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ksiądz obejrzał film “Kler”. Jego opinia zaskoczyła wszystkich (WIDEO)

Bundestag: nawet CDU przeciwko Merkel

“Partia przeciwko Merkel” – tytułuje swój felieton na łamach tygodnika “Wprost” Jakub Mielnik. I nie jest to – jak to się dzisiaj mówi – clickbait. W istocie, Angela Merkel została hucznie ośmieszona na oczach całego kraju – podczas głosowania w #Bundestag.

Niemieccy chadecy pokazują swojej szefowej figę. Angela Merkel przegrała bardzo ważne głosowanie w Bundestagu. Tego nie przewidywała prawdopodobnie nawet w najgorszych koszmarach. Taki cios ze strony nie tylko opozycji, ale i własnych współpracowników?

Koniec rządów Merkel?

To miała być zwykła formalność, jakich wiele w dobrze poukładanym świecie niemieckiej polityki. Kanclerz wskazała swojego faworyta na szefa chadeckiego klubu w parlamencie. Od 13 lat był nim zaufany Merkel, Volker Kauder. Jakież było zaskoczenie szefowej niemieckiego rządu, gdy po długim wystąpieniu, w którym tłumaczyła swoim partyjnym kolegom, że CDU potrzebuje w Bundestagu stabilnej ręki Kaudera, posłowie zagłosowali dokładnie odwrotnie, niż sobie życzyła.

CZYTAJ TAKŻE:
Wiemy, kto odpowie za śmierć Pawła Adamowicza

Większością 125 głosów przeciwko 112 Kaudera zastąpił jego mało szerzej znany zastępca Ralph Brinkhaus. Ponoć sam był ciężko zaskoczony, że udało mu się pokonać szefa, przeciw któremu startował tylko pro forma, dla zachowania reguł demokracji.

To głosowanie to nie jest jakiś tam drobiazg, wypadek przy pracy, czy zwykłe niedopatrzenie. To dowód, że w szeregach chadeków rośnie niezadowolenie z przywództwa Angeli Merkel. Jest ono mocno nadwerężone kryzysem migracyjnym i wzrostem nastrojów antyimigranckich w Niemczech, które przełożyły się na kruche zwycięstwo wyborcze CDU. Jako pierwsi w zwarcie z Merkel poszli bawarscy sojusznicy z CSU, ostro krytykując jej politykę migracyjną. Coraz otwarciej mówi o tym cały Bundestag.

Teraz pełne niezadowolenia pomruki zaczynają docierać także z szeregów macierzystej partii Merkel, czego najlepszym dowodem jest to głosowanie. Niemiecka kanclerz to twardy i wytrawny gracz, więc za wcześnie jeszcze mówić o końcu jej rządów. Ale może właśnie oglądamy początek tego końca.

źródło: własne / “WPROST”