Dantejskie sceny we Francji! Paryż stanął w ogniu [WIDEO]

Zamieszki we Francji. Protesty ruchu tzw. „żółtych kamizelek”, który sprzeciwia się podwyżce akcyzy na paliwo, przerodziły się w gigantyczną bijatykę. Policja musiała użyć siły, a Paryż stanął w ogniu.

Zamieszki we Francji, do których doszło w sobotę są dziś tematem numer jeden w światowych mediach. Na ulicach Paryża rozegrały się bowiem dantejskie sceny.

Wszystko zaczęło się od protestów ruchu tzw. „żółtych kamizelek”. Jego członkowie sprzeciwiają się podwyżkom akcyzy na paliwo. Ich wściekłość była tak wielka, iż postanowili wyjść na ulicę i zamanifestować swoją niechęć wobec nowego prawa uchwalonego przez rząd.

Niestety, sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Po kilku godzinach Paryż, a w szczególności Pola Elizejskie, przypominały pole walki. Osoby, które patrzyły na te obrazki i nie miały świadomości, że to, co widzą to zamieszki we Francji, były pewne, iż mamy do czynienia z wojną domową.

Zamieszki we Francji. Dantejskie sceny na ulicach Paryża

Co ciekawe, wcale niewykluczone jest, iż zamieszki we Francji przerodzą się w wojnę domową. Wprost mówił o tym jeden z protestujących.

– To doprowadzi do wojny domowej i ja, podobnie jak większość obywateli, jesteśmy na to gotowi – powiedział jeden z demonstrantów w rozmowie z brytyjskim tygodnikiem „Times”.

Jak przekazało francuskie MSW, około godziny 14 w całej Francji protestowało ponad 80 tysięcy ludzi, w tym osiem tysięcy w samym Paryżu. W tym czasie policja aresztowała 22 osoby. Wśród nich znalazł się mężczyzna, który był w posiadaniu broni palnej.

W internecie pełno jest nagrań ilustrujących skalę tego wydarzenia.

Macron: hańba!

Zamieszki we Francji skomentował prezydent kraju, Emmanuel Macron.

– Hańba tym, którzy atakowali policję. Hańba tym, którzy dopuszczali się przemocy wobec innych obywateli… Nie ma miejsca na taką przemoc w Republice – napisał na Twitterze polityk.