Jarosław Kaczyński wspomina ostatnią rozmowę z bratem

0
Bracia Kaczyńscy
Bracia Kaczyńscy

Bracia Kaczyńscy przez lata byli najsłynniejszymi bliźniakami w kraju. Łączyła ich szczególna relacja. Byli nie tylko braćmi, ale i politycznymi kompanami. Paradoksalnie rzadko się zdarza, by rodzeństwo tak solidarnie działało społecznie. Ich ostatnia rozmowa rozdziera serce.

Nikt nie spodziewał się tak brutalnego rozstania Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Gdy polskiej piekiełko trwało w najlepsze, o poranku 10 kwietnia 2010 r. nasz kraj obiegła przerażająca informacja o katastrofie prezydenckiego samolotu w Smoleńsku.

Pierwsze, szczątkowe informacje mówiły o niegroźny zetknięciu z ziemią, kolejne o śmierci w wyniku katastrofy kilku osób. Aż w końcu padła mrożąca krew w żyłach wiadomość: “nikt nie przeżył, prezydent RP i pierwsza dama nie żyją”.

Bracia Kaczyńscy w ostatniej rozmowie

Gdy zdążyliśmy już nieco ochłonąć po tej tragedii, prezes Jarosław Kaczyński postanowił podzielić się wspomnieniami z ostatniej rozmowy z bratem. Jak się okazuje, ostatnia osobista rozmowa miała miejsce nad łóżkiem mamy. Bracia Kaczyńscy byli bardzo zmartwieni stanem jej zdrowia.

– Ostatni raz w życiu się widzieliśmy stojąc nad łóżkiem mamy 9 kwietnia wieczorem – mówi o swoim ostatnim spotkaniu z Lechem Kaczyńskim prezes Prawa i Sprawiedliwości.

– Po tym, kiedy po raz ostatni widziałem brata, rozmawiałem z nim jeszcze późnym wieczorem przez telefon, gdzieś koło północy. Taki był zwyczaj. Rozmawialiśmy też, jak zwykle, o szóstej rano, o zdrowiu mamy – mówi Jarosław Kaczyński. Bracia Kaczyńscy przeprowadzili bardzo rodzinną rozmowę. Nieprawdą jest, że Jarosław namawiał Lecha do lądowania za wszelką cenę.

Następną rozmowę bracia odbyli, gdy prezydent był na pokładzie tupolewa. Rozmowa dotyczyła m.in. stanu matki obu polityków. – Informował mnie, jak co dzień, jaki był wynik obchodu lekarskiego – tłumaczy. – Zapytałem, go czy jest już w Smoleńsku. Powiedział, że nie, że jeszcze lecą i że dzwoni z telefonu satelitarnego. Bardzo rzadko go używał – wspomina Kaczyński.

CZYTAJ TAKŻE:
Obrzydliwe kłamstwo Ewy Kopacz. Tak skomentowała zabójstwo Adamowicza

– Brat powiedział mi, żebym się przespał, że wszystko jest w porządku. Pamiętam, że użył słów: “bo się rozpadniesz”. W tym momencie przerwało rozmowę. Jakaś techniczna przerwa. Nie przejąłem się tym – dodaje.

Lider PiS zaprzecza, jakoby rozmowa przez telefon satelitarny dotyczyła innych spraw. – Tylko ktoś do szpiku kości zdemoralizowany może sądzić, że mogłem mojemu bratu powiedzieć, żeby ryzykował życiem. Trzeba naprawdę niezwykłego natężenia złej woli, by coś takiego sugerować – mówi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here