Ukraina w coraz większych opałach. Rosja właśnie zrobiła kolejny krok

1

Wiele wskazuje na to, że Ukraina znalazła się w sporych opałach. Do mediów docierają bowiem informacje, że Rosja podejmuje kolejne działania wobec swojego sąsiada. Wygląda wiec na to, że Władimir Putin konsekwentnie realizuje swoje cele.

W niedzielę na Morzu Azowskim w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej doszło do dramatycznych wydarzeń. Rosyjska marynarka najpierw ostrzelała, a następnie przejęła trzy ukraińskie okręty. Wszyscy żołnierze, którzy się na nich znajdowali zostali pojmani, a następnie skazani na dwumiesięczny areszt za nielegalne wpłynięcie na rosyjskie wody terytorialne.

W odpowiedzi na działania, które podjęła Rosja, Ukraina zdecydowała się wprowadzić stan wojenny. Potrwa on 30 dni.

Ukraina w opałach. Rosja robi kolejny krok, Władimir Putin nie odpuszcza

Okazuje się jednak, że Władimir Putin nie zamierza łagodzić swojej polityki. Zgodnie z tym, co przekazują ukraińskie media oraz tamtejsi politycy, rosyjska marynarka zablokowała ukraińskie porty w Mariupolu i Berdiańsku nad Morzem Azowskim.

Oznacza to, że  ruch statków odbywa się wyłącznie w kierunku rosyjskich portów. Te należące do Ukrainy, są blokowane przez rosyjskie wojska morskie.

Minister infrastruktury Ukrainy Wołodymyr Omelan twierdzi, że Rosja ma jeden cel. Poprzez blokowanie portów chce wyprzeć Ukrainę z jej terytorium. Wszystko ze względu na fakt, iż po aneksji Krymu Moskwa traktuje wody położone wokół półwyspu jako swoje.

Poroszenko apeluje do NATO

Dramatyczna sytuacja, w jakiej znalazła się Ukraina, zmusiła prezydenta tego kraju, Petro Poroszenkę do wystosowania apelu. Poroszenko skierował go państw NATO ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec.

– Niemcy są jednym z naszych najbliższych sojuszników; mamy nadzieję, że kraje członkowskie NATO są obecnie gotowe do wysłania okrętów na Morze Azowskie w celu udzielenia pomocy Ukrainie i zapewnić jej bezpieczeństwo – powiedział prezydent Ukrainy.

– Niemcy powinny zadać sobie pytanie, co następnie zrobi Putin, jeśli go nie zatrzymamy – dodał.

Jak na apel Poroszenki zareagują państwa należące do NATO? Na ten moment gotowość wsparcia militarnego wyraziły jedynie Stany Zjednoczone. W rozmowie z prezydent Ukrainy ujawnił to amerykański Sekretarz Stanu, Mike Pompeo.

1 KOMENTARZ

  1. Na razie możemy jeszcze spać spokojnie. Dokąd jednak zmierzamy? Księga Objawienia ostrzega: „I wyszedł inny koń barwy ognia, a siedzącemu na nim dano odebrać ziemi pokój, by się wzajemnie ludzie zabijali – i dano mu wielki miecz'” (6:4). Jezus tak go scharakteryzował: „budzące postrach także i niezwykłe zjawiska z nieba potężne będą” (Łukasza 21:11). W wielu starożytnych manuskryptach tekst ten kończy się zwrotem: „i mrozy”. Peszitta aramejska: „i mrozy wielkie będą”. My to dzisiaj nazywamy zimą nuklearną.

    W Marka 13:8, zaraz po słowach: „będą niedobory żywności” są także słowa: „i nieporządki”. Aramejska Peszitta: „i zamęt”, (zamieszanie) o stanie porządku publicznego.

    Z powodu użycia tej broni wystąpią także znaczące wstrząsy, braki żywności i epidemie wzdłuż i wszerz regionów (Łk 21:11).

    Jak widać, mamy tu szczegółowy obraz globalnej wojny jądrowej. Wielu dopasowuje go do fałszywej nauki o roku 1914 i rozciąga te wszystkie szczegóły do ponad stuletniego okresu. Jezus ostrzegał przed takimi, mówiąc: „Strzeżcie się, abyście nie zostali zwiedzeni. Liczni bowiem przyjdą w imieniu moim mówiąc: Ja jestem. I: Czas jest blisko. Nie podążajcie za nimi” (Łukasza 21:8). Tacy mieli podawać się m.in. za pomazańców: „Liczni bowiem przyjdą w imieniu moim mówiąc: Ja jestem namaszczony i wielu zwiodą” (Mateusza 24:5). Zgodnie z zapowiedzią Jezusa już w XIX wieku pojawiło się wielu, podających się m.in. za pomazańców i głoszących: „Czas jest blisko”. Od samego początku błędnie interpretują znak Jezusa. Wcześniej dopasowali go do okresu 1799 – 1914.

    To wszystko o czym mówił Jezus (w Łk 21:10,11 i Mt 24:7) nie miało trwać ponad sto lat. To wszystko miało towarzyszyć tylko tej wojnie i miało być jedynie „początkiem bólów porodowych” (Mt 24:8).

    Należy też zwrócić uwagę na fakt, że poprzednie wielkie wojny XIX i XX wieku rozpoczynały się konfliktami między państwami. Żadna z nich nie była więc znakiem zakończenia epoki. Jezus ostrzegał: „Kiedy zaś usłyszycie o wojnach i niepokojach, nie wpadajcie w panikę. Ma bowiem to stać się najpierw, ale nie zaraz zakończenie” (Łukasza 21:9). Wojna będąca znakiem zakończenia epoki, zacznie się od konfliktu etnicznego: „Powstanie bowiem naród przeciw narodowi”, podobnie jak w 2008 w Gruzji (Mateusza 24:7). Wówczas, występująca w roli „króla północy” – Rosja znów ruszy na pomoc swoim sojusznikom. Jednak tym razem (a będzie to już po powrocie „króla północy”, z czym związany będzie wcześniejszy rozpad UE i NATO) Amerykanie także nie opuszczą sojuszników i niespodziewanie zaatakują (Daniela 11:29,30). Detonatorem może być Gruzja.

    0

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here