Protestujący świętują. Przerażony Macron się poddaje

0
Macron żółte kamizelki
Macron vs żółte kamizelki

Najpierw zapłonęła Francja, później Belgia. Tzw. żółte kamizelki protestują nieprzerwanie. Upór godny podziwu sprawił, że nieugięty dotąd Emmanuel Macron – mówiąc kolokwialnie – pękł. Sytuacja zaczynała bowiem naprawdę wymykać się spod kontroli.

O ile niewielkie wiece czy nawet kilkunastotysięczne manifestacje przebiegające we względnym spokoju nie robiły na Macronie wrażenia, to teraz było inaczej. Macron zorientował się bowiem, że jego spadające w galopującym tempie poparcie może iść w parze z prawdziwą rewolucją francuską XXI wieku.

Francuski prezydent przez wiele dni głowił się, jak załagodzić spór z obywatelami. Jest przecież zobowiązany wobec wielu ludzi i instytucji, które pomogły w kampanii. Stąd też bycie wiernym narodowi nie zawsze jest możliwe. Obserwujemy zatem prawdziwy dylemat przywódcy Republiki.

Macron się poddaje. Żółte kamizelki osiągają sukces

Jednakże, wszystko na to wskazuje, doszedł do wniosku, że na tę chwilę bardziej opłaci się wsłuchać w głos protestujących. Usłyszeliśmy wreszcie konkretne propozycje. „Żółte kamizelki” osiągają cel. Co prawda na razie tylko połowicznie, ale na pewno zapewnienia, które przedstawi Macron, natchną ich do dalszych działań. Upór się bowiem opłacił.

Paryscy komentatorzy podkreślają, że nie ma pewności, że te obietnice zadowolą protestujących. Jednakże na pewno ostudzą nieco nastroje. A na tym zależało przerażonym władzom w Paryżu.

Co właśnie wywalczyli protestujący? M.in. jednorazową świąteczną premię w wysokości do tysiąca euro dla najmniej zarabiających pracowników, natychmiastowe zlikwidowanie podatku lokatorskiego i zniesienie opodatkowania godzin nadliczbowych. Na razie są to przecieki z mediów zbliżonych do Pałacu Elizejskiego. Oficjalnie te propozycje Macron ma przedstawić wieczorem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here