Cała sala zamarła. Jarosław Kaczyński ogłosił przełomową decyzję

Jarosław Kaczyński Unia Europejska
Jarosław Kaczyński zdecydował. Unia Europejska będzie wściekła

Prezes Prawa i Sprawiedliwości potrafi nie tyle zaskakiwać, co szokować. Jarosław Kaczyński sprawdził dziś, że cała sala sejmowa zamarła. Również Unia Europejska bez wątpienia odniesie się do zaskakującego lidera partii rządzącej.

Zmiany w polskim prawie trwają w najlepsze. Choć najgłośniejsze to te dotyczące sądownictwa czy edukacji, to mnóstwo innych świeżych ustaw czy nowelizacji niemal każdego dnia jest omawianych i przegłosowywanych w parlamencie.

Dla posłów to chleb powszedni. Dziś procedowano kolejne zmiany, zmiany w prawie o ruchu drogowym. Mają one zajść na polecenie Brukseli, do której dyrektyw musimy – czy tego chcemy, czy nie – się stosować. Wydawało się, że już wkrótce klamka zapadnie.

Jarosław Kaczyński zaskoczył w Sejmie. Unia Europejska wybaczy?

Tymczasem nagle na mównicy pojawił się prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Lider ugrupowania rządzącego wprost powiedział, że do przegłosowania tej ustawy nie ma zamiaru dopuścić. Posłowie, szczególnie ci z opozycji, nie kryli zdziwienia.

Bo przecież wdrożyć zmiany kazała sama Unia Europejska. A czy można nie posłuchać nieomylnych dygnitarzy z Brukseli? Widocznie można. – Ponieważ ta ustawa, która była w tej chwili procedowana, budzi rzeczywiście wiele wątpliwości, wnoszę o jej wycofanie z porządku dziennego – powiedział z mównicy Jarosław Kaczyński.

Decyzja zapadła szybko. – Po zasięgnięciu opinii Konwent Seniorów podjąłem decyzję o skreśleniu z porządku dziennego przerwanego trzeciego czytania rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw — poinformował w piątek marszałek Kuchciński, wznawiając obrady po przerwie.

ZOBACZ:
Niemcy tego nie zniosą. Te słowa polskiego żołnierza pozbawiają złudzeń!

Rządowy projekt nowelizacji Prawa o ruchu drogowym przygotował resort infrastruktury. W uzasadnieniu podkreślono, że „celem zmian jest wdrożenie unijnej dyrektywy, a jej efektem będzie spójny system nadzoru nad badaniami technicznymi pojazdów oraz działalnością stacji kontroli pojazdów”. Argumentowano, że „zaproponowane zmiany zapewnią również wysoki poziom badań technicznych oraz poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego”.

Jednakże wielu Polaków protestowało w związku z planowanymi zmianami. M.in. dlatego, że po ich wejściu w życie znacznie trudniej będzie otrzymać pozytywną decyzję przy przeglądzie technicznym. A faktem jest – z czego niekoniecznie eurokraci muszą zdawać sobie sprawę – że nie każdego stać na samochód będący w stanie idealnym.

22 KOMENTARZE

  1. jesli polaka nie stac na auto sprawne i zgodne z normami technicznymi,to niech jezdzi rowerem,lub deskorolka wtedy nie bedzie smrodzil i bedzie zdrowszy. w lidlu moze sobie kupic chinski rower za 200 zl!

  2. Wy się kłócicie, pis czy po. A Niemcy podniosą minimalne standardy eksploatacji pojazdów, by wyeliminować samochody które były kiedyś produkowane po ty by jeździły po drodze a nie po serwisach i pozostaną tylko takie które przejadą 200 tyś i na złom. Niemiecka koncern motoryzacyjny już zaciera ręce, większy zysk w krótszym czasie na polaczkach. Ale przecież kogo to obchodzi, wy się bawcie dalej… Pociśnijcie sobie, po tym kraju i rządzie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here