W Polsce była gwiazdą, teraz jest kelnerką. W końcu udzieliła wywiadu

Instagram/Fiolka Najdenowicz

Piosenkarka Fiolka Najdenowicz w Polsce była gwiazdą muzyki. Okazuje się jednak, że w jej życiu nie wszystko potoczyło się tak, jakby sobie to wyobrażała. Teraz pracuje bowiem… jako kelnerka.

Fiolka Najdenowicz przygodę z muzyką  rozpoczęła w 1985 roku, gdy zadebiutowała z zespołem Voo Voo śpiewając z nimi utwór „Zatoka spokojnych głów”. Następnie odbyła wraz z nim trasę koncertową. Występowała m.in. w Związku Radzieckim oraz Szwecji.

W 1999 roku nagrała piosenkę „Fiolkah” do filmu „Operacja Koza”, a w 2000 roku stworzyła pierwszy album solowy zatytułowany „Fiolka”, który na rynku ukazał się w 2001 roku.

Fiolka Najdenowicz często brała udział w programach rozrywkowych oraz talk-show. Niestety, w pewnym momencie słuch po niej zaginął.

Fiolka Najdenowicz mieszka w Londynie

W 2013 roku Fiolka Najdenowicz uznała, że nie jest w stanie dłużej utrzymywać się z muzyki. Kobieta spakowała więc manatki i wyjechała do Szwecji, gdzie mieszka jej matka. Niestety, nie otrzymała tam pozwolenia na stały pobyt, w związku z czym musiała się wyprowadzić ze Skandynawii.

Na celownik wzięła Wielką Brytanię i to tam ostatecznie wylądowała. W rozmowie z serwisem wp.pl Najdenowicz opowiedziała o tym, jak teraz żyje. Okazuje się, że kobieta, która w Polsce miała status gwiazdy, dziś pracuje jako kelnerka w londyńskiej restauracji. Jak twierdzi, jest jednak zadowolona.

– Jestem kelnerką w Wagamama, restauracji z kuchnią azjatycką. Serwujemy japońską kuchnię fusion – rameny, pierożki gyoza i nasze sztandarowe danie, chicken katsu – kurczaka z ryżem, sosem curry i sałatką – mówi wokalistka w rozmowie z wp.pl.

ZOBACZ:
Ambasador Francji strofuje szefa polskiego MSZ

– Ta praca w zupełności mi wystarczy, nie pcham się na menedżerkę, bo chcę mieć spokój. Zarabiam tyle, że niczego mi nie brakuje, mam ubezpieczenie, sześć tygodni płatnego urlopu, mogę sobie pozwolić na wakacje. Nasza restauracja ma świetną opinię, pracownicy przechodzą regularne szkolenia z pierwszej pomocy, ewakuacji, alergenów. Pracujemy w profesjonalnej gastronomii, mamy naprawdę dużą wiedzę – dodaje.

Fiolka przyznaje, że dziś nie brakuje jej śpiewania. Ponadto, jak twierdzi, trudno byłoby się jej z tego utrzymać. Dochody z płyt są bowiem niewielkie, a koncertować, jak przyznaje piosenkarka, nie ma ochoty.

– Artystom zostaje życie z koncertów, ale mnie nie chce się już ich grać. Na wyprodukowanie muzyki, która mnie interesuje, musiałabym mieć pół miliona złotych. Tyle kosztuje opłacenie kompozytora, muzyków, studia, producenta, realizatora dźwięku, dystrybucji, teledysków, promocji. To nierealne – przyznaje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here