Ujawniono, co Stefan W. powiedział po ataku na Adamowicza

Fot. TVN screen

Stefan W., morderca Pawła Adamowicza, jest przesłuchiwany przez śledczych. Teraz ujawniono, co powiedział zaraz po tym, gdy wbił nóż w ciało prezydenta Gdańska.

Stefan W., zabójca prezydenta Gdańska, to postać, o której mówi dziś cała Polska. Mężczyzna podczas finału WOŚP w pomorskim mieście napadł na Pawła Adamowicza i dwukrotnie dźgnął go nożem. Adamowicz najpierw był reanimowany, a następnie przewieziono go do szpitala. Przeszedł poważną operację, jednak nie udało się go uratować. Zmarł następnego dnia.

Stefana W. zatrzymano jeszcze na scenie. Mężczyzna nie stawiał sprzeciwu. Widać było, iż nie ma zamiaru uciekać, a plan zabójstwa Adamowicza ustalił znacznie wcześniej. Przewieziono go do prokuratury, a następnie umieszczono w areszcie. Teraz „Super Express” podaje, jakie były pierwsze słowa bestii po ataku na prezydenta Gdańska.

Wiadomo, co powiedział Stefan W. po ataku na Adamowicza

„Super Express” podaje, że Stefan W. miał zarówno problemy psychiczne, jak i skłonność do agresji. Źródło gazety w Ministerstwie Sprawiedliwości informuje ponadto, iż nożownik „nie miał pozycji w subkulturze więziennej i nie grypsował”.

– Nie pojawiał się także na siłowni, co w kontekście życia osadzonych jest dość istotne – dodaje.

Gazeta ujawnia również, z kim spotykał się zabójca Adamowicza podczas widzeń w zakładzie karnym. Z informacji uzyskanych przez dziennikarzy wynika, iż do Stefana W. przychodzili głównie jego bracia, jednak najczęstszym gościem była matka.

– Często przychodzili bracia, ale najwięcej spotykał się z matką – mówi jeden z wysokich pracowników resortu sprawiedliwości.

ZOBACZ:
Ujawniono, co Stefan W. powiedział po ataku na Adamowicza
”]

Najbardziej wstrząsające jest jednak to, co Stefan W. powiedział chwilę po tym, gdy dwukrotnie dźgnął nożem prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Była to krótka wypowiedź, jednak świadczy ona o tym, iż zabójca z całą pewnością nie był zrównoważony psychicznie. Aby z czyichś ust padły takie słowa, trzeba być bowiem wyjątkowo bezduszną postacią.

– Tak jakoś wyszło – miał, zdaniem „SE”, powiedzieć Stefan W., 27-letni napastnik.

Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa. Grozi mu od 25 lat pozbawienia wolności do dożywocia.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here