Przerażające słowa Lecha Kaczyńskiego tuż przed śmiercią. Wiedział, co się stanie?

Lech Kaczyński
Lech Kaczyński

Trudno w to uwierzyć, ale już w przyszłym roku minie dekada od tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego. Pod Smoleńskiem zginął wraz ze swoją małżonką i 94 innymi osobami. Po wszystkim jego przyjaciel ujawnił przerażające słowa, które Lech Kaczyński wypowiedział tuż przed śmiercią.

Tego prezydenta kochali nie tylko Polacy. Dziś jest niemalże bohaterem narodowym także w Gruzji. Jako jeden z nielicznych polityków europejskich realnie wsparł rząd w Tbilisi, gdy w 2008 r. do kraju weszły rosyjskie wojska. Takie działania krytykowała część obecnej opozycji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: George Soros w furii. Kaczyński idzie na całość ws. Radia Zet

Lech Kaczyński wiedział? Przerażające słowa tuż przed śmiercią

Te same środowiska nie do końca chciały, by Lech Kaczyński pojawił się 10 kwietnia 2010 r. w Katyniu na obchodach 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Jednakże głowa państwa ani myślała zrezygnować z udziału. Niestety, na obchody tej okrągłej rocznicy nigdy nie dotarł.

Czy Lech Kaczyński spodziewał się, co może go spotkać? Zadarł przecież nie tylko z Putinem, ale i środowiskami postkomunistycznymi w Polsce. Otóż wszystko wskazuje na to, że doskonale zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Wspomina to Antoni Macierewicz.

Były minister obrony narodowej, dziś poseł Prawa i Sprawiedliwości, Antoni Macierewicz, zdradził dziennikarzom, co przed śmiercią mówił Lech Kaczyński. Jak się okazuje, prezydent bardzo obawiał się „mafii”, która mogła podjąć próby zemsty za propolskie działania Kaczyńskiego. Kogo miał na myśli?

„Są zdolni do wszystkiego”

Jest prawdą, że przestrzegał pan śp. prezydenta Kaczyńskiego przed lataniem rosyjskim samolotem do Rosji? – zapytał Macierewicza Jacek Karnowski z portalu wPolityce.pl. Polityk Prawa i Sprawiedliwości odpowiedział wyczerpująco.

CZYTAJ TAKŻE:
Wojewódzki wie, dlaczego niektórzy go nienawidzą

Zwracałem panu Prezydentowi uwagę na szereg kwestii, także związanych z jego bezpieczeństwem. Zwłaszcza od 1 lipca 2008 roku, kiedy na rozkaz ówczesnego szefa MSWiA i stojącego za nim premiera Tuska żołnierze weszli do Biura Bezpieczeństwa Narodowego i łamiąc wszelkie możliwe przepisy wykradli dokumentację byłej WSI, nawet nie zostawiając żadnego pokwitowania – opowiadał przerażony Macierewicz.

Po prostu zdjęto ochronę BOR, żołnierze weszli i wzięli, co chcieli. To był sygnał, że stan zabezpieczenia pana prezydenta jest dramatyczny. Ale pan Prezydent w walce o niepodległość Polski był gotów podjąć najwyższe ryzyko. Tak mi odpowiedział. Mówił mi, że zdaje sobie sprawę z zagrożeń. Ale, że ma do wyboru albo podłożyć wszystko na jednej szali, albo zrezygnować z polityki budowania niepodległości Polski. Mówił: „Ta mafia jest do wszystkiego zdolna, ty sobie nie wyobrażasz do jakich rzeczy są zdolni”. Mówił to z pozycji wiedzy Prezydenta, do człowieka , który też miał pewną wiedzą o sile i groźbie mafii postkomunistycznej – wspomina czasy rządów PO polityk PiS.