Dziennikarka „Gazety Wyborczej” dziękuje Kaczyńskiemu. „To deklaracja zupełnie na serio”

Dziennikarka „Gazety Wyborczej” i radia TOK FM zaskoczyła wszystkich swoją nieoczekiwaną deklaracją. Dominika Wielowieyska podziękowała Jarosławowi Kaczyńskiemu. Powszechnie wiadomo, że nie sympatyzuje ona z obozem władzy.

Dominika Wielowieyska to polska dziennikarka i publicystka, z wykształcenia teatrolog. Od 1991 roku pracuje jako dziennikarka i publicystka „Gazety Wyborczej”, współpracuje też z radiem Tok FM.

Jak łatwo zauważyć, dziennikarka nie sympatyzuje z obecnym obozem władzy. Wielokrotnie wypowiadała się negatywnie na temat polityków PiS i krytykowała ich za różne działania.

Tym razem Wielowieyska zaskoczyła wszystkich. Oficjalnie podziękowała Jarosławowi Kaczyńskiemu i podkreśliła, że nie jest to żart.

Dziennikarka Wyborczej dziękuje Kaczyńskiemu

– Chciałabym podziękować prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu za dzisiejszy wywiad w tygodniku „Sieci” – tłumaczyła Dominika Wielowieyska.

Chodzi o fragment wywiadu, jakiego Kaczyński udzielił tygodnikowi, w którym polityk mówi o byłym szefie KNF Marku Chrzanowskim. „Pan Marek Chrzanowski nigdy nie był członkiem PiS. Objął stanowisko w wyniku wskazania przez prezesa Adama Glapińskiego, był osobą wcześniej nam nieznaną” – tłumaczy Kaczyński w wywiadzie.

– Prezes Adam Glapiński zażądał ode mnie 100 tys. złotych, ode mnie osobiście. Za napisanie tekstu o nim, w którym za nieprawdziwe uznał zdanie, że Marek Chrzanowski, osoba oskarżona w aferze KNF, jest protegowanym prezesa NBP. Dzisiaj Jarosław Kaczyński znacząco poprawił moją sytuację procesową – stwierdziła Wielowieyska.

CZYTAJ TAKŻE:
Ukraińcy szykują się do szturmu Biedronki. Polacy będą wściekli

– Bardzo dziękuję panu prezesowi, jestem panu wdzięczna za to i jeszcze inne zdanie w tym wywiadzie – dodała dziennikarka. Zacytowała przy tym kolejną wypowiedź Kaczyńskiego. „Mnie osobiście zniesmaczyła sprawa zarobków dwóch pań z Narodowego Banku Polskiego. Ta sytuacja jest niestosowna, ale również w niej trudno się dopatrzeć złamania prawa. Zresztą my na sprawę owych pan zareagowaliśmy, przyjmując szybko ustawę o jawności zarobków”.

– Otóż ja napisałam w grudniu zeszłego roku, że jedna ze współpracowniczek prezesa NBP, Martyna Wojciechowa, zarabia w sumie, ze wszystkimi dodatkami 65 tys. zł, tzn. zarabiała w 2016 roku – przypomniała Wielowieyska.