Awantura o LGBT w Warszawie. Prezes Legii napisał prawdę

1
Fot. Wikimedia/Eric The Fish

Dariusz Mioduski, prezes Legii Warszawa, odpowiedział stołecznym radnym. Ci chcieli wyjaśnień, w związku z transparentem, który wywiesili kibice „Wojskowych” na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej.

Podczas rozgrywanego w zeszły piątek meczu kibice Legii Warszawa wywiesili kontrowersyjny transparent. Odnieśli się w nim do faktu, iż Rafał Trzaskowski, prezydent stolicy, podpisał kartę LGBT. Zakłada ona m.in. utworzenie hostelu dla osób orientacji homoseksualnej oraz wprowadzenie w szkołach edukacji dotyczącej tolerancji.

Na wspomnianym transparencie znalazł się napis: „Warszawa wolna od pedalstwa”. Głos ws. płótna, które wywieszono na stadionie zabrali stołeczni radni, którzy wystosowali list do Dariusza Mioduskiego, prezesa „Wojskowych”. Zarzucali w nim fanom Legii m.in. mowę nienawiści.

Dariusz Mioduski odpowiada warszawskim radnym ws. LGBT

Dariusz Mioduski odpowiedział warszawskim radnym w oficjalnym oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej Legii Warszawa.

– Wbrew potocznym opiniom, stadion piłkarski nie jest jednolity społecznie, politycznie, ideologicznie i światopoglądowo. To obraz społeczeństwa, które jest coraz bardziej spolaryzowane. Piszą Państwo o problemie mowy nienawiści. W rzeczywistości na stadionie występuje ona sporadycznie, za to medialność piłki nożnej czyni z tych incydentów przedmiot publicznej debaty. Rozumiemy to, ale mówienie, że stadiony są źródłem problemu, jest błędne w założeniu. Mowa nienawiści jest codziennym językiem polityki, mediów, ulicy i internetu – napisał prezes „Wojskowych”.

– Atak jest taktyką dyskursu politycznego, podziały są metodą budowania elektoratu, a ostry język sposobem na przykuwanie uwagi, cytowalność i internetowe „kliki”. Bardzo nad tym ubolewamy ale zrzucanie odpowiedzialności na kluby piłkarskie jest nieuprawnionym bazowaniem na stereotypach i zwyczajną hipokryzją. To przede wszystkim politycy wprowadzili spór i agresję słowną do naszej codzienności. Polityka tak bardzo dzieli ludzi, że stadion pozostał już jednym z niewielu miejsc, gdzie mogą spotykać się osoby, które na co dzień różnią się w poglądach. Przychodzą tu ze względu na to co ich łączy, czyli pasję do sportu i przywiązanie do Klubu. Dlatego apolityczność jest podstawą naszej tożsamości i nie damy się wciągnąć w spór polityczny – oświadczył.

– Nikogo nie wykluczamy z grona naszej społeczności i podkreślamy, że na stadionie jest miejsce dla każdego. Wzajemny szacunek jest naszą fundamentalną wartością. I nie są to tylko słowa. Wiele się mówi i pisze o sporadycznych incydentach na stadionie Legii, ale zdecydowanie ciszej jest o naszej pozasportowej działalności, którą prowadzimy codziennie, niekomercyjnie, z własnej woli i poczucia odpowiedzialności społecznej – dodał.

CZYTAJ TAKŻE:
Awantura o LGBT w Warszawie. Prezes Legii napisał prawdę
”]

Ważne oświadczenie

– To prawda, że czasem (coraz rzadziej) usłyszą wulgaryzmy. Wolałbym, żeby tak nie było, ale czy nie słyszą ich także w kinie, w autobusie, na ulicy lub na Bulwarach Wiślanych? Czy na pewno zachowujemy równowagę w tej dyskusji? Odpowiadając na kluczowe pytanie – czy widząc tego typu transparenty pozostajemy obojętni? Odpowiedź jest oczywista – nie. Co możemy zrobić poza przedstawianiem naszego stanowiska? Przede wszystkim będziemy kontynuować dialog ze środowiskiem kibiców. Dialog, który przynosi efekty, bo polskie stadiony w ostatnich latach zmieniły się diametralnie – pisze w dalszej części Dariusz Mioduski.

– Gdy dochodzi do złamania prawa, zawsze współpracujemy z policją. W tym wypadku również przekazaliśmy stosownym organom zapis z monitoringu i w razie potrzeby udzielimy wszelkich niezbędnych wyjaśnień. To organy państwowe mają narzędzia do egzekucji prawa i do nich należy się kierować w przypadku podejrzenia złamania przepisów. Skuteczność tych działań zależy od polityków i dlatego tak jak Państwo oczekują od nas konkretnych deklaracji, tak samo my oczekujemy, że jako Radni reprezentujący w większości partię Nowoczesna, obecną także w polskim Parlamencie, wykorzystacie swój mandat do walki z wszelkimi przejawami agresji w sferze publicznej – stawia sprawę jasno.

– Nie ulega wątpliwości, że wszyscy powinniśmy pracować nad tym, aby tego typu incydenty jednoczyły nas w rozwiązywaniu problemów, a nie w pogłębianiu podziałów i sporów, które przecież nie rodzą się na piłkarskich trybunach – kończy.

Całe oświadczenie TUTAJ.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here