Trudno uwierzyć, ale Kijowski wrócił. Nie uwierzycie, co założył

Mateusz Kijowski wraca do przestrzeni publicznej. Były lider Komitetu Obrony Demokrację został współzałożycielem organizacji, której nazwa budzi ogromne kontrowersje.

Mateusz Kijowski to jedna z najpopularniejszych postaci ostatnich kilkunastu miesięcy. Były lider Komitetu Obrony Demokracji, który swego czasu wyprowadzał na ulice tysiące ludzi, usunął się w cień po tym, gdy prokuratura postawiła jemu oraz ówczesnemu skarbnikowi KOD, Piotrowi Chaborze, zarzuty dotyczące poświadczenia nieprawdy w fakturach, przywłaszczenia 121 000 złotych i próby przywłaszczenia kolejnych 15 000 złotych.

Na Kijowskiego spadła ogromna fala krytyki, zaś zainteresowany narzekał, że przed nagonkę nie może znaleźć pracy. Teraz Mateusz Kijowski wrócił. Założył nową organizację, która ma dbać o prawa poszkodowanych osób.

Mateusz Kijowski wraca. Oto jego nowe „dziecko”

O tym, że Mateusz Kijowski wraca do przestrzeni publicznej poinformowała Katarzyna Izydorczyk, która założyła wspomnianą organizację wraz z nim. Kobieta przyznaje, że podobnie, jak Kijowski padła ofiarą medialnej nagonki.

– Teraz ja, Katarzyna Izydorczyk, kobieta czynu, uzależniona od pomagania innym. Założyłam na Dominikanie szkołę dla dzieci bez dostępu do edukacji, organizowałam wyjazdy dla polskich dzieci, by ucząc się języków, zobaczyły życie w skrajnej biedzie, często bez prądu i bieżącej wody, ale z bezgraniczną miłością do innych, do sąsiadów. By poznawały wartości powoli zanikające u nas, w Polsce – pisze kobieta.

– W zeszłym roku, po ostatnim wywiadzie w Faktach TVN (gdzie padło pytanie o pokłosie działania księży pedofilii na Dominikanie) do mojego domu weszło CBA. Weszli też do mieszkania mojej dziewiętnastoletniej córki… Mnie zabrali „na dołek”. Następnego dnia pani rzecznik prokuratury ogłosiła zarzuty, jakie mi postawiono, przekazując je większości krajowych mediów. Świat dowiedział się wcześniej, niż ja – wbrew moim konstytucyjnym prawom – o zarzutach pozbawionych logicznych podstaw. Sąd nie zgodził się na areszt, ale media zrobiły swoje: do dzisiaj jestem publicznie linczowana – dodaje.

CZYTAJ TAKŻE:
Robi się gorąco. Sławomir Broniarz zaalarmował wszystkich nauczycieli

Katarzyna Izydorczyk przyznaje, że wraz z Kijowskim zakładają „stowarzyszenie zlinczowanych”.

– Mateusz Kijowski – wydaje się, że nie trzeba go przedstawiać – to człowiek-legenda, który porwał ludzi na ulice w obronie Konstytucji! A jednak nikt nie zaznał tak zmasowanego linczu, jak Mateusz, w wyniku swoich prywatnych błędów i błędów mu przypisanych. Zawiść i „nie wiadomo co jeszcze” doprowadziły do tego, że publicznie odmawiano Mateuszowi prawa do życia. Wraz z jego odejściem faktycznie odszedł z życia publicznego i KOD. Lincz trwa nadal – gdziekolwiek Mateusz się ruszy, znajdą się „miłośnicy” gnębienia go, przez co i inni wolą stać z boku – aż to przycichnie. Pytanie: co Mateusz ma robić przez ten czas, aż przestanie się go publicznie linczować? Z czego ma żyć? Kto go zatrudni, skoro ciągnie za swoim nazwiskiem i wizerunkiem nie tylko media, ale i służby specjalne? – pisze kobieta.

Powstaje stowarzyszenie zlinczowanych art. 42. Kto i dlaczego?··········································Mateusz…

Gepostet von Art. 42. stowarzyszenie zlinczowanych am Dienstag, 5. März 2019