Skandaliczny tekst w „Gazecie Wyborczej”. Instrukcja dla opozycji, jak oszukiwać wyborców

2
Gazeta Wyborcza publikuje skandaliczny tekst. Autorką Dominika Wielowieyska
Gazeta Wyborcza publikuje skandaliczny tekst. Autorką Dominika Wielowieyska

„Gazeta Wyborcza” nie jest tytułem, po który społeczeństwo konserwatywne w Polsce sięga szczególnie często. Od początku istnienia tego pisma (1989) pojawiają się wątpliwości co do rzetelności dziennikarzy pracujących w „GW”. Jednak dziś redaktor Dominika Wielowieyska przekroczyła wszelkie granice.

Do tego, że „GW” nazywa patriotów faszystami i często przedstawia Polaków jako najbardziej zbrodniczy naród XX wieku, zdążyliśmy już przywyknąć. Choć zjawisko to jest wielce patologiczne, to występuje od dekad i trudno z nim walczyć.

Dla wielu „Gazeta Wyborcza” to krystaliczne medium, w którym zawarta jest prawda i tylko prawda. Jednakże dla większości Polaków tytuł, którym zarządza Adam Michnik to relikt PRL-u, stosujący standardy rodem z „bardzo bliskiego wschodu”.

Gazeta Wyborcza: Dominika Wielowieyska instruuje opozycję

W naszym kraju trwa kolejna kampania wyborcza. Już w maju wybory do Parlamentu Europejskiego. I, co jest dość naturalne, poszczególne media atakują wrogich, a wspierają bliskich sobie polityków. To praktyki stosowane na całym świecie. Jednak to, czego dopuściła się dziś rano „Gazeta Wyborcza”, zdaje się być ewenementem na skalę światową.

CZYTAJ TAKŻE:
Oto, co się stanie z ruchami LGBT. To najostrzejsze słowa prezesa od lat!

Przynajmniej jeśli mówimy o prasie wydawanej w krajach cywilizowanych i demokratycznych. Dominika Wielowieyska popełniła właśnie tekst, który może przejść do historii jako przykład pogardy elit III Rzeczypospolitej do obywateli.

Bowiem, jak czytamy na łamach „GW”, w kampanii politycy niekoniecznie powinni mówić o swoich prawdziwych intencjach. Nie jest ważne, by „uprzedzić” wyborców, co zrobi dany kandydat, gdy uzyska upragniony mandat. Najwyraźniej jedynym i najważniejszym celem jest uzyskanie tego mandatu.

„Przed wyborami potrzebna jest bezwzględna dyscyplina wypowiedzi” – pisze dziś Dominika Wielowieyska. Ta sama, która drwiła z „przekazu dnia” PiS-u… „Gazeta Wyborcza” publikuje jej słowa, niejako podpisując się pod teoriami zawartymi w tekście. Dziennikarka sugeruje politykom wspieranej przed siebie opozycji, by nie „paplali” teraz o homoseksualnych adopcjach. Nie dlatego, że tego postulatu nie popiera. A dlatego, że zdaje sobie sprawę, iż ogromne rzesze Polaków mogą nie oddać głosu na kandydatów Koalicji Europejskiej właśnie ze względu na forsowanie homoideologii.

„Kampania rządzi się emocjami”

CZYTAJ TAKŻE:
To trzeba zobaczyć. Cezary Pazura wytrawnie zakpił z Wałęsy!

Dominika Wielowieyska alarmuje zatem: „kampania rządzi się emocjami, każdy bardziej radykalny postulat burzy współpracę koalicji”. Tutaj autorka sugeruje, że wcale nie chodzi o fakt, że forsując inicjatywy LGBT, opozycja kopie sobie polityczny grób. Wielowieyska troszczy się rzekomo o atmosferę wewnątrz Koalicji Europejskiej. Czyżby zapomniała, że politycy w niej zrzeszeni i tak mniej lub bardziej chętnie popierają deklarację LGBT?

CZYTAJ TAKŻE:
Węgrzy zachwyceni. Morawiecki bardzo miło zaskoczył Orbana

„Można się oburzać na telewizję rządową, PiS oraz hierarchów kościelnych, że powtarzają kłamstwa na temat przyjętej w Warszawie karty LGBT. I będzie to oburzenie słuszne. Ale nie zmienia to faktu, że polityk musi się zastanawiać nad konsekwencjami swoich słów czy nad odbiorem projektów, które ogłasza” – czytamy dalej.

Przekaz zdaje się być jasny: Koalicjo, najpierw wygraj wybory, a później „przekonuj” do swoich idei. I choć nawet zdobywając mnóstwo mandatów europejskich Koalicja Europejska i tak nie zdoła nic w Polsce zmienić, to bez wątpienia gra tęczową kartą potrwa co najmniej do jesiennych wyborów parlamentarnych.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here