Juncker wkopał Tuska! Eurodeputowany zdradza, co stało się w Brukseli

Donald Tusk i Jean-Claude Juncker
Donald Tusk i Jean-Claude Juncker

To jeden z najtrudniejszych okresów w politycznej karierze byłego premiera. Donald Tusk tuż przed powrotem do Polski zalicza pasmo kompromitacji. Polska prawica zdążyła już określić go mianem „lokaja”. Teraz okazuje się, że jego niesubordynację sprytnie wykorzystał nawet Jean-Claude Juncker.

Blisko 5 lat temu Tusk opuścił kraj. Tuż po wybuchu afery podsłuchowej otrzymał lukratywne stanowisko w Brukseli. Jako przewodniczący Rady Europejskiej raczej nie zachwyca. Jednakże w oczach przeciwników PiS-u urósł niemalże do miana półboga.

Sympatycy opozycji zachwycają się, że Polak już drugą kadencję z rzędu sprawuje „ważną funkcję” w Brukseli. Z kolei zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości raz po raz przypominają ujęcia Tuska noszącego marynarkę za Junckerem czy skierowaną do niego (w obecności Donalda Trumpa), upokarzającą ripostę wiceszefa KE.

Donald Tusk wytrawnie rozegrany. Juncker to „geniusz zła”

Mimo wielu wpadek, Donald Tusk nadal wierzy w sukces. Dziś nie ukrywa już, że po powrocie do Polski znów zaangażuje się w krajową politykę. Wszystko wskazuje na to, że powalczy o prezydenturę z Andrzejem Dudą.

CZYTAJ TAKŻE:
Facebook szaleje! Miriam Shaded właśnie zamieściła odważne zdjęcie
CZYTAJ TAKŻE:
Rabiej: Polacy chcą homo-adopcji. Czy na pewno? (ZAGŁOSUJ)

Jednak na razie niewiele idzie po myśli byłego premiera. Opozycja w kraju jest kompletnie bezradna. Aby w ogóle móc zbliżyć się do wyniku wyborczego PiS-u, przeciwnicy rządu muszą łączyć ze sobą w sondażach po kilka różnych partii i ruchów. A Jarosław Kaczyński i spółka raz po raz przedstawiają kolejne, sprytne punkty programowe.

Ale beznadziejna postawa opozycji to nie jedyny problem niedoszłego prezydenta. W końcowym etapie swojej brukselskiej przygody został bowiem wytrawnie rozegrany przez swojego „przyjaciela”. Jean-Claude Juncker wykorzystał swoją przebiegłość. I to Donald Tusk – a nie on – będzie teraz kojarzony z Brexitem.

Eurodeputowany Ryszard Czarnecki przyznał, że pewnego rodzaju twarzą Brexitu stał się przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk. Z tej wypowiedzi dowiedzieliśmy się, jak łatwo brukselskim dygnitarzom przychodzi wysługiwanie się polskim politykiem.

CZYTAJ TAKŻE:
To trzeba zobaczyć. Cezary Pazura wytrawnie zakpił z Wałęsy!

– Możemy się śmiać z Junckera, że chodzi chwiejnym krokiem, ale to jest spryciarz. Poczuł pismo nosem, uznał, że „na dwoje babka wróżyła” i choć były to jego kompetencje, to wypchnął Donalda Tuska do tych negocjacji [brexitowych] i okazało się, że zrobił słusznie, bo do takiego, a nie innego wyniku referendum w Wielkiej Brytanii doszło dlatego, że UE nie chciała się posunąć, uznała, że ustępstwa wobec Davida Camerona nie są potrzebne, uważała, że Brytyjczycy zagłosują za pozostaniem i przelicytowała – stwierdził europoseł.