Zna go cała Polska, nikt nie wiedział o dramacie. W końcu to powiedział

0

Jarosław Kret to znany polski prezenter pogody. Zna go cała Polska, gdyż wielokrotnie pojawiał się na ekranach naszych telewizorów i przedstawiał, jakie warunki atmosferyczne będą nam towarzyszyć w najbliższych dniach. Okazuje się jednak, że Kret przeżywał koszmar. 

Jarosław Kret to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci telewizyjnych. Jest bowiem prezenterem pogody, który swoją pracę wykonywał w najpopularniejszych stacjach telewizyjnych w Polsce. Okazuje się jednak, że Kret m przez cały czas zmagał się nieprzyjemną chorobą.

Prezenter szczerze opowiedział o tym podczas wizyty w programie „Dzień Dobry TVN”. Tam otworzył się przed Dorotą Wellman oraz Marcinem Prokopem, którym opowiedział, jak się czuł w ostatnim czasie.

Jarosław Kret i jego walka z chorobą

Jarosław Kret, pomimo tego, iż znalazł się w telewizyjnym studio, opowiedział szczerze, o tym co przeszedł.

– Bardzo długo nie docierało to do mnie. Nie zdarzało się nic, żeby do mnie dotarło, że mam problem. Po prostu spadał nastrój. Na depresję choruje się z dwóch przyczyn: albo jest to uwarunkowane genetycznie, albo przydarza się nam, gdy zaistnieje tzw. czynnik spustowy, czyli np. tracimy pracę albo bliską osobę w życiu. Wtedy zaczyna się spadek formy psychicznej. U mnie tak było, że straciłem ukochaną pracę – powiedział prezenter pogody, który przyznał, że cierpiał na depresję.

Kret przyznał, że przez długi czas wręcz uciekał z domu, bo wszyscy dookoła mówili mu, aby wziął się w garść. Dodał też, że nie pomagało mu to, iż media rozpisywały się o jego rozstaniu z Beatą Tadlą, a on sam w oczach internautów nie miał najlepszej opinii.

ZOBACZ:
Ujawniono, ile Polacy zarabiają w Holandii. Dramat

– Wielu rzeczy nie pamiętam. Mój ostatni rok to była katastrofa – ujawnił.

Jarosław Kret opowiedział o tym, jak depresja objawiała się w jego przypadku.

– Nagle przestajesz mieć ochotę do spania. Potem w ciągu dnia chcesz odsypiać, wszystko cię denerwuje, więc zanurzasz się w ciemny kąt, a do tego masz obowiązki. Przede wszystkim dziecko trzymało mnie przy życiu, kazało mi stawać na nogi. Miałem poczucie, że życie nie ma sensu. Potem nastąpił potężny krach, (…) dopadła mnie taka prawdziwa depresja. To było tak, jakby ktoś mnie walnął kijem w łeb – mówił.

Wreszcie Kret postanowił się podnieść. Jak przyznał, pomógł mu w tym przyjaciel, który umówił go na terapię. Jak twierdzi, trwała ona kilka miesięcy. Na szczęście pogodynek zaczął powoli stawać na nogi. Dziś przyznaje, że chorobę udało mu się opanować. O swoim schorzeniu zdecydował się opowiedzieć publicznie, ponieważ liczy na to, iż jego historia będzie wsparciem dla osób, które borykają się z tą samą chorobą.