Tomasz Lis apeluje do nauczycieli. I składa obietnicę

Tomasz Lis atakuje TVP i rząd
Tomasz Lis atakuje TVP i rząd / fot. screen YouTube

W obliczu strajku nauczycieli media społecznościowe są rozgrzane do czerwoności. Zwolennicy i przeciwnicy strajku wdają się w agresywną momentami polemikę, a poszczególni dziennikarze przeciągają linę we właściwą sobie stronę. Wymowny wpis zamieścił właśnie Tomasz Lis. Uderzył nie tylko w rząd, ale i – po raz kolejny – w TVP.

Kiedyś twarz TVP, dziś jeden z najbardziej nieprzychylnych rządowi dziennikarzy. Szef tygodnika „Newsweek” dosłownie codziennie zamieszcza wpisy atakujące polityków i sympatyków Prawa i Sprawiedliwości. Strajk nauczycieli pozwala mu na zwiększoną aktywność.

Obserwujemy niesamowite wręcz zjawisko. Otóż ludzie, którzy na przykład w 2012 r. uznawali żądania nauczycieli za przesadzone, dziś kibicują im z całego serca. Na przykład Dominika Wielowieyska. Gdy rządziło PO, punktowała przedstawicieli oświaty domagących się podwyżek. Pisała na łamach Gazety Wyborczej „karta nauczyciela do śmieci”.

A dziś? Jest zupełnie innym człowiekiem. A przynajmniej sprawia takie wrażenie. Również i Tomasz Lis radykalnie zmienił stosunek do ludzi opuszczających swoje stanowiska pracy w ramach protestu. W serwisie Twitter nie dość, że apeluje o nieprzejmowanie się działaniami TVP, to jeszcze zapewnia nauczycieli, że dopną swego.

ZOBACZ:
Ten nauczyciel oświadczył, że nie strajkuje. Nagle dostał taką wiadomość
ZOBACZ:
Dlaczego Wassermann zniknęła? Właśnie wrzuciła film, który wszystko wyjaśnia

ZOBACZ RÓWNIEŻ: W co gra Broniarz? Ujawniono sensacyjne kulisy niedzielnych rozmów

„Proszę protestujących nauczycieli, żeby nie przejmowali się podłą nagonką na nich w PiS- owskich mediach, w tym w TVP” – zaczął swój wywód Lis. Następnie zdawał się sugerować, że otrzymają upragnione podwyżki, gdy tylko do władzy dojdzie słuszne środowisko.

„Przyjdzie czas, że dostaną Państwo prawdziwe podwyżki, a w publicznych mediach będzie się o Was mówić z należnym szacunkiem” – skwitował Tomasz Lis. Odważna deklaracja. Zwłaszcza, że sondaże wciąż dają opozycji nikłe szanse na pokonanie obozu Zjednoczonej Prawicy.

źródło: twitter