Ups! ZNP ma problem. Chcieli pieniędzy, premier proponuje coś innego

Szef ZNP Sławomir Broniarz i premier Morawiecki
Szef ZNP Sławomir Broniarz i premier Morawiecki

Głównym postulatem trwającego w naszym kraju strajku nauczycieli są podwyżki. Przedstawiciele oświaty chcą i – co do tego chyba nikt z nas nie ma wątpliwości – powinni więcej zarabiać. Jednakże sposób, w jaki szef ZNP Sławomir Broniarz stawia żądania, a także termin strajku, budzą wątpliwości.

Gdy przedstawiciele central związkowych zapowiadali protest, nie przypuszczaliśmy, że rozrośnie się on do takich rozmiarów. Jeszcze kilka tygodni temu nie śmielibyśmy przypuszczać, że zagrożone mogą być egzaminy gimnazjalne.

Jednak niestety o to czy odbędą się bez zakłóceń, drżeliśmy do samego końca. Finalnie, jak zapewnia minister edukacji Anna Zalewska, niewielkie problemy wystąpiły tylko w trzech szkołach w całym kraju. Do sprawy odniósł się także Sławomir Broniarz.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Będzie się działo. Cejrowski powiedział, kim są ludzie z ZNP

Przewodniczący ZNP już w marcu szczycił się, że mają w rękach „potężny oręż”. – Mamy w ręku potężny oręż jakim jest promocja uczniów, jeśli go wykorzystamy to edukacji grozi kompletny kataklizm – powiedział 16 marca.

ZOBACZ:
Wstrząsające nagranie ze Smoleńska. "Ja pier...., to nasz" (WIDEO)

Słowa te w oczywisty sposób oburzyły miliony Polaków. Nawet część środowisk popierających strajk nauczycieli podzieliła opinię, że taka wypowiedź to swoiste branie dzieci za zakładników w walce z rządem. Później lider strajku przyznał, że słowa te wypowiedział w emocjach.

ZNP chciało podwyżek. Morawiecki proponuje coś innego

Jednakże Sławomir Broniarz ciągle balansuje na granicy. Często odpowiada wymijająco, m.in. właśnie dlatego długo nie było jasne, jak będzie wyglądał dzień egzaminacyjny. Stąd cierpliwość rządzących – po kolejnych nieudanych negocjacjach z ZNP i FZZ – chyba się wyczerpała.

Bo gdy liderzy strajku mówią tylko o pieniądzach, premier Mateusz Morawiecki proponuje coś innego. Mianowicie „ogólnonarodową debatę o systemie oświaty”. Gdyż najpewniej zdaje sobie sprawę, że to ułomność tego systemu doprowadziła do tej patowej sytuacji. Co to może oznaczać dla Sławomira Broniarza? Na przykład utratę „potężnego oręża”. Bo co jeśli rząd postanowi zlikwidować wynalazek PRL-u, czyli kartę nauczyciela, która często bywa narzędziem nacisku, nawet politycznego (więcej o tym tutaj)?

ZOBACZ:
Ten nauczyciel oświadczył, że nie strajkuje. Nagle dostał taką wiadomość

Ponadto coraz głośniej mówi się o tym, że nie powinno być związków zawodowych w miejscach, w których mamy do czynienia z dziećmi (więcej o tym tutaj). Zatem dwie szybkie zmiany w systemie oświaty mogłyby sprawić, że Sławomir Broniarz po prostu straciłby jakąkolwiek siłę sprawczą. A ZNP odeszłoby w zapomnienie wraz z nieboszczką komuną.

Przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego najpewniej zdał sobie sprawę z zagrożenia. Od razu storpedował sugestie premiera. Broniarz stwierdził, że propozycja „okrągłego stołu” złożona w obliczu strajku dowodzi, że premier Morawiecki bagatelizuje sytuację i pokazuje, że nie zależy mu na zażegnaniu konfliktu.

– Jeśli premier Morawiecki sądzi, że uspokoi środowisko, to osiągnął efekt odwroty do zamierzonego – grzmiał dziś przed telewizyjnymi kamerami Sławomir Broniarz. Dodał ponadto, że owszem, chętnie porozmawia o kształcie i jakości edukacji, ale nie teraz, gdyż jest to „bardzo specyficzny moment”.