Koszmarna wpadka Tomasza Lisa! Kiedy usunie to z sieci?

Tomasz Lis zalicza wpadkę w serwisie Twitter

Redaktor naczelny polskiej edycji „Newsweeka” tym razem się nie popisał. Człowiek w wielu kręgach uważany ze przedstawiciela elity polskiego dziennikarstwa, zaliczył koszmarną wpadkę w serwisie Twitter. Chciał rzecz jasna zaatakować rząd.

Nie tylko strajk nauczycieli, egzaminy i rocznica katastrofy smoleńskiej zajmuje Polaków. W ostatnich kilkudziesięciu godzinach zdążyliśmy już pokłócić się także w związku z wypowiedzią jednego z senatorów PiS.

Po jego słowach podniosło się prawdziwe larum. Grzegorz Bierecki powiedział bowiem, że trzeba „doprowadzić do oczyszczenia Polski z ludzi, którzy nie są godni należeć do naszej wspólnoty narodowej”. Tłumaczył potem, że antyrządowe media wyjęły te słowa z kontekstu, ale to wszystko na nic.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Szydło zwróciła się do strajkujących. Ważne słowa wicepremier!

Tak ewidentnego „dowodu” na wyznawanie przez obecną władzę faszystowskiej ideologii, nie mógł nie skomentować w serwisie Twitter Tomasz Lis. Szef „Newsweeka” podsumował sytuację w swoim stylu. Lekko stwierdził, że brak surowej kary dla polityka po tej wypowiedzi był do przewidzenia. Bo przecież „naziolski język” jest w PiS dozwolony.

CZYTAJ TAKŻE:
Broniarz wrzucił to na Twittera. Burza w komentarzach

W tym wszystkim najsłynniejszy dziennikarz III RP zapomniał o najważniejszym, bo o… ortografii. Tak, człowiek, który tłumaczy studentom podstawy dziennikarstwa, który stawiany jest za wzór przez środowiska lewicowo-liberalne, a zafascynowany nim był sam generał Jaruzelski, w swoim wpisie popełnił koszmarny błąd ortograficzny.

Twitter: Tomasz Lis zalicza koszmarną wpadkę

„Bierecki nie będzie ukarany przez PIS. No bo właściwie za co PIS miałby ukarać Biereckiego? Za posługiwanie się naziolskim językiem? Za to partia nie każe” – grzmi w serwisie Twitter Tomasz Lis.

Słowo „karze”, od „kara”/”karać” piszemy rzecz jasna przez rz. O tym, skupiony na biciu w rządzących redaktor Lis zapomniał. Można by co prawda bronić go w tej sytuacji. Że na przykład miał na myśli to, że PiS nikomu nic nie każe. Jednakże, po pierwsze – Lis prawdopodobnie czegoś podobnego nie powie, a po drugie – takie zwieńczenie tego wpisu nie miałoby kompletnie żadnego sensu.

Od wpisu minęło już ponad 16 godz., a dziennikarz nadal go nie usunął. Być może nawet nie czyta odpowiedzi pod nim, gdyż posty dotyczące Kaczyńskiego czy innych polityków PiS tworzy praktycznie przez cały dzień. Musi to być bardzo absorbujące.