Nauczyciele się wściekną. Zalewska zabrała głos ws. ich podwyżek

Fot. Wikimedia/Kancelaria Sejmu / Krzysztof Białoskórski

Anna Zalewska, minister edukacji narodowej, zabrała głos ws. podwyżek dla nauczycieli. Jej słowa wprawią ich we wściekłość

Strajk nauczycieli trwa od 8 kwietnia. Protest był kontynuowany pomimo tego, iż w międzyczasie odbyły się egzaminy gimnazjalne. Teraz trwają z kolei egzaminy ósmoklasistów, ale lwia część nauczycieli nadal protestuje.

Wszystko ze względu na fakt, iż rząd nadal nie porozumiał się ws. podwyżek zarówno z ZNP, jak i FZZ. Porozumienie podpisała jedynie oświatowa „Solidarność”, jednak nie wpłynęło to w żaden sposób na to, aby strajk nauczycieli nie doszedł do skutku.

Sławomir Broniarz, szef ZNP, wyraźnie daje do zrozumienia, że nauczyciele oczekują nowej propozycji. Mateusz Morawiecki chce się zaś spotkać z nimi po świętach. Zaproponował nawet formułę Okrągłego Stołu, podczas którego obie strony miałyby dojść do porozumienia.

Anna Zalewska o podwyżkach

Głos w całej sprawie zabrała też Anna Zalewska, minister edukacji narodowej. W zorganizowanej w poniedziałek konferencji prasowej zabrała głos ws. podwyżek dla nauczycieli, które cały czas są kością niezgody. Zalewska wypowiedziała słowa, które z pewnością rozwścieczą pracowników placówek oświatowych.

– Pieniędzy na 30 proc. podwyżki w budżecie na ten rok nie będzie – powiedziała wprost minister edukacji narodowej.

– Chcemy zmienić strukturę wynagrodzeń, np. dodatki, w taki sposób, aby w każdej szkole były one takie same. Potrzebujemy dyskusji z samorządowcami, związkowcami, rodzicami – dodała.

Anna Zalewska zabrała też głos ws. egzaminów ósmoklasisty.

– Wszystkie egzaminy we wszystkich szkołach odbywają się zgodnie z procedurami i zgodnie z prawem, bez jakichkolwiek zakłóceń – powiedziała szefowa resortu edukacji.

Wiele wskazuje więc na to, że po słowach Zalewskiej protest rozgorzeje na nowo. Nauczyciele wyraźni dali bowiem do zrozumienia, że obecne propozycje polskiego rządu ich nie satysfakcjonują.

Dalszy strajk nauczycieli stawia pod znakiem zapytania zbliżające się egzaminy maturalne. Te są bowiem specyficzne, gdyż trwają cały miesiąc. Eksperci przyznają, że o ile udało się skompletować komisje na egzaminy gimnazjalne oraz ósmoklasistów, o tyle z maturami może być większy problem.