Polski piłkarz oskarżony o gwałt. Właśnie wydał oświadczenie

Fot. YouTube/Onet Rano

Jarosław Bieniuk, były piłkarz m.in. Lechii Gdańsk, był „gwiazdą” ostatnich dni w mediach. Sportowiec wolałby jednak zapomnieć o tym, w jakim kontekście o nim mówiono. Teraz wydał oświadczenie, w którym tłumaczy całe zamieszanie wokół swojej osoby.

W ostatnich dniach głośno było o sprawie, której głównym bohaterem był Jarosław Bieniuk. Media podawały, że były piłkarz oraz partner zmarłej aktorki, Anny Przybylskiej, został zatrzymany w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej.

Oskarżenia pod zarzutem Bieniuka kieruje dwudziestokilkuletnia kobieta, która miała spotkać się z nim w jednym z hoteli w Sopocie. Jej adwokat oskarża byłego piłkarza m.in. Widzewa Łódź oraz Lechii Gdańsk o gwałt.

„Moja klientka jest w fatalnej kondycji psychicznej oraz fizycznej. Cały czas jest pod opieka osób bliskich i psychologa. Sąd w dniu wczorajszym przesłuchał pokrzywdzoną w obecności prokuratora i biegłego. Nie mam wiedzy, aby biegły miał zastrzeżenia do wiarygodności złożonych zeznań, jednak samo zatrzymanie sprawcy bezpośrednio po czynnościach, może sugerować jaka była jego opinia” – powiedział w rozmowie z RMF FM.

Jarosław Bieniuk przerywa milczenie

W środę wieczorem Bieniuk opuścił areszt. Wcześniej uiścił kaucję w wysokości 20 tysięcy złotych. RMF FM podaje jednak, że wątek w śledztwie dotyczący przestępstwa przeciwko wolności seksualnej cały czas jest aktualny.

Po tym, gdy były piłkarz opuścił areszt wydał oficjalne oświadczenie. „W związku z nieprawdziwymi zarzutami formułowanymi w moim kierunku w ostatnich dniach, pragnę przekazać Państwu kilka słów wyjaśnienia. Informacje pojawiające się w mediach na temat rzekomo zarzucanych mi czynów są szokujące, zarówno dla Państwa, jak i dla mnie. Oskarżenia te są nieprawdziwe i formułowane wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych” – podał Jarosław Bieniuk.

Były piłkarz zwrócił się również do mediów, aby nie skracały jego nazwiska. Były piłkarz utrzymuje bowiem, że jest niewinny.

CZYTAJ TAKŻE:
Wiemy, co dokładnie rząd obiecał nauczycielom! Propozycja odrzucona

„Proszę także Państwa – przedstawicieli mediów o używanie mojego pełnego imienia i nazwiska w przygotowywanych artykułach medialnych – bo tak właśnie należy postępować wobec osób niewinnych” – pisze Jarosław Bieniuk.