Trwa przemówienie Tuska. Właśnie publicznie przyznał się do zarzutów!

Donald Tusk, wystąpienie 3 maja
Donald Tusk, wystąpienie 3 maja

Masy wspierające opozycję wreszcie się doczekały. Donald Tusk przedstawia wystąpienie tak hucznie zapowiadane już kilka tygodni wcześniej. Dziś 3 maja, a więc dzień szczególny dla naszego kraju. Były premier chce to wykorzystać do przygotowania sobie gruntu pod przyszłoroczną kampanię wyborczą.

Już w kwietniu wiedzieliśmy, że w Warszawie Donald Tusk wygłosi „szczególne” przemówienie. Przewodniczący Rady Europejskiej – co było łatwe do przewidzenia – przyniósł ze sobą Konstytucję. Dużo też o niej mówił.

Na widowni w sali Uniwersytetu Warszawskiego znalazło się mnóstwo działaczy Platformy Obywatelskiej i opcji pokrewnych. Na czele: Grzegorz Schetyna i Ewa Kopacz. To ich Donald Tusk przywitał jako pierwszych. Później przeszedł do płomiennej przemowy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Prawica wstrząśnięta. Andrzej Duda naprawdę to powiedział!

– Bardzo się cieszę, że na sali widzę tak wielu współtowarzyszy – zaczął Tusk. Wymienił m.in. Ewę Kopacz, Grzegorza Schetynę i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Następnie zaczął pośrednio podszczypywać PiS i… przyznał się do tego, co prawica zarzuca mu już od wielu lat.

Donald Tusk w Warszawie – wystąpienie

Mianowicie stwierdził, że zdaje sobie sprawę, iż jako polityk unijny nie ma prawa angażować się w politykę krajową. Szybko jednak usprawiedliwił swoje postępowanie. Stwierdzając niejako: wiem, że łamię prawo, ale robię to po coś.

– Rację mają ci, którzy mówią, że jako szef Rady Europejskiej nie powinienem angażować się w politykę krajową na rzecz jakiejkolwiek partii – stwierdził Donald Tusk. I musimy tutaj zaznaczyć, że się pomylił. Bo nie jest tak, że „nie powinien”, a po prostu nie ma do tego prawa. O tym mówią unijne przepisy, na które tak często były premier się powołuje.

ZOBACZ:
Miażdżące wyniki. Polacy zabrali głos ws. powrotu Tuska

– Jednakże jest moim prawem i obowiązkiem, jako przewodniczącego Rady Europejskiej, jest wspierać Europejczyków w każdym kraju Unii Europejskiej – tłumaczył swoje postępowanie Tusk. Po tym jak – w swoim mniemaniu – wyjaśnił już Polakom, dlaczego gra nie fair, przeszedł tradycyjnie do populistycznych sloganów. Zaznaczył jednak, że pod koniec przemówienia wróci do „bohaterki dzisiejszego dnia”, czyli Konstytucji.

Tusk wspomniał między innymi obchody obchody 3 maja w okresie PRL. Stwierdził, że aktywnie uczestniczy w świętowaniu tego dnia od 40 lat. Następnie zaatakował rząd Zjednoczonej Prawicy, rzecz jasna zarzucając łamanie Konstytucji. – Gwałt na konstytucji podważa najbardziej podstawowy fundament wspólnoty – grzmiał Donald Tusk.

ZOBACZ:
Schetyna i Tusk zapadną się pod ziemię. To miało nigdy nie wyjść na jaw

– Konstytucja nie jest świętością, ale świętym obowiązkiem jest jej przestrzeganie przez obywateli, a zwłaszcza przez władzę – unosił się były premier. Na sali współtowarzysze z Koalicji Europejskiej wiwatowali, to samo robiło kilkuset zwolenników opozycji zgromadzonych przed budynkiem Uniwersytetu Warszawskiego. Nie ulega wątpliwości, że to wystąpienie Tuska to już element kampanii prezydenckiej 2020.

źródło: onet