Kazimierz Marcinkiewicz stracił cierpliwość. Była żona będzie miała kłopoty

Telenowela z Kazimierzem Marcinkiewiczem i jego byłą żoną trwa w najlepsze. Izabela Olchowicz-Marcinkiewicz od dłuższego czasu walczy z byłym mężem. Kobieta twierdzi, że polityk nie płaci jej alimentów, o czym wielokrotnie informowała w mediach. Wygląda na to, że Marcinkiewicz stracił cierpliwość. Za pośrednictwem Facebooka poinformował o podjęciu kroków prawnych przeciwko swojej „stalkerce”.

„Wyrok sądu w tej sprawie jest prawomocny. No chyba, że pan Marcinkiewicz jest ponad prawem.W sumie powinnam dostać 112 tys. zł, a nie zapłacił ani złotówki. Kodeks karny precyzuje to jasno. Za uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego grozi grzywna, a nawet więzienie. Do 25. dnia każdego miesiąca mam dostawać 4 tys. zł alimentów” – przypomina kobieta w rozmowie z „Super Expressem”.

Izabela wskazuje, że komornicy nie są w stanie ściągnąć tych pieniędzy, ponieważ były premier nie ma ich na koncie.

Marcinkiewicz pozywa byłą żonę

Marcinkiewicz postanowił sprostować kilka informacji, które podawała w mediach Izabela. Wskazuje, że kobieta miała wypadek w grudniu 2014 roku, nie – jak twierdzi – spiesząc się na spotkanie z nim, a przeciwnie, jechała w stronę Pruszkowa, nie do centrum, gdzie na nią czekał.

„Jak zeznał kierowca jadący za nią, jechała najwyżej 50 km/h i sama wjechała w barierki. Sprokurowała ten wypadek do czego przyznała się mi w szpitalu i na co są także inne dowody. W tym czasie nie żyłem już z nią od 2 lat” – napisał Marcinkiewicz.

„Pani Stalkerka mająca problemy z codziennym życiem, przebieraniem, a nawet spaniem, we wrześniu 2016 roku poleciała do Barcelony, tam na swoje prawo jazdy wynajęła w firmie Sixt samochód peuge 208 z automatyczna skrzynia biegów i pojechała na Majorkę. Tam miała stłuczkę, za którą nie zapłaciła. Jako że podała zły adres, windykator trafił do mnie. Nie potwierdził, by wynajmująca samochód miała widoczną rękę na temblaku i to w sposób, który właściwie uniemożliwiałby jazdę. Wynajmując samochód nie wskazała też innego kierowcę” – dodaje były premier.

Marcinkiewicz ujawnia również, że w lutym tego roku Izabela otrzymała od kancelarii prawnej propozycje wykupu jego długu, najpierw za 80, a pózniej 90 tys. zł. „Propozycję odrzuciła i zalała mnie hejtem oraz kłamliwymi donosami na mnie do wszystkich możliwych instytucji” – skomentował.

ZOBACZ:
Kuba Wojewódzki będzie wściekły. Ujawniono jego prywatną rozmowę

„Wiem już, że stalker się sam nie zatrzyma. Składam więc pozew” – podsumował mocnym akcentem Marcinkiewicz.