Dziennikarz TVP nie wytrzymał po ujawnieniu tajemnicy Morawieckiego

Mateusz Morawiecki oraz jego dzieci stali się ofiarami ataku. Chodzi o artykuł, który na swoich łamach opublikował „Super Express”. Ujawniono w nim tajemnicę naszego premiera.

„Przez lata ściśle współpracował z ówczesnym prezesem BZ WBK Mateuszem Morawieckim (51 l.), był jednym z jego najbardziej zaufanych ludzi. Teraz były rzecznik banku Piotr Gajdziński, ujawnił w swojej książce największy rodzinny sekret premiera i zdradził, że Morawiecki w przeszłości adoptował dwoje dzieci. Nie wiadomo, czy Madzia (7 l.) i Ignaś (9 l.) zdawali sobie sprawę, że pochodzą z domu dziecka” – pisze „Super Express”.

Artykuł oraz jego okładka wywołały niemały skandal w mediach. Oburzeni byli nawet przedstawiciele branży dziennikarskiej, którzy nie mogli pojąć, dlaczego na okładce gazety znalazły się wizerunki dzieci premiera. Pisał o tym m.in. redaktor naczelny Weszło.com, Krzysztof Stanowski.

„Myślę, że to jedna z bardziej obrzydliwych okładek jakie mogą powstać. Jeśli granica prywatności premiera nie istnieje, to chyba istnieje coś takiego jak prywatność tych dzieci. One maja szkołę, swoje życie” – napisał Stanowski.

Mateusz Morawiecki i jego dzieci pod ostrzałem. Dziennikarz TVP nie wytrzymał

Mateusz Morawiecki nie zabrał głos ws. publikacji, która znalazła się na łamach „Super Expressu”. Zrobili to jednak inni, w tym m.in. wspomniani wcześniej dziennikarze, a także internauci. Niektórzy z nich wyraźnie nie mogli utrzymać nerwów na wodzy. Wściekły był m.in. Adrian Klarenbach z TVP, który zamieścił bardzo mocny wpis w serwisie Twitter. Powiedział jasno, co sądzi o tego typu artykułach oraz okładkach.

„Łajdactwo to łagodnie powiedziane. Kim trzeba być, żeby takie rzeczy pisać?” – zapytał Adrian Klarenbach na swoim profilu społecznościowych.

Co ciekawe, po stronie Mateusza Morawieckiego opowiedział się też jego polityczny rywal, lider PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz. Polityk napisał, że Mateusz Morawiecki i jego dzieci nie powinni stać się przedmiotem takich artykułów.

ZOBACZ:
Maciej Stuhr zdecydował się na ekstremalny krok? Fani pytają, o co chodzi

„Możemy się ze sobą ostro spierać, taka jest polityka i tego z dnia na dzień nie zmienimy. Ale jest granica, której nikt nie ma prawa przekroczyć. Wciąganie w politykę dzieci zasługuje tylko na potępienie” – napisał polityk Koalicji Europejskiej.