Biedronka i Lidl w opałach. Biznesmen ujawnił szokujące fakty

Biedronka i Lidl
Biedronka i Lidl

To niemalże monopoliści na polskim rynku dyskontów. Biedronka i Lidl bezkonkurencyjnie prowadzą we wszelkich rankingach popularności jeżeli chodzi o miejsca, w których Polacy robią codzienne zakupy. Są jednak fakty, o których właściciele tych sieci woleliby nie mówić.

Sieć dyskontów Biedronka towarzyszy Polakom już od 1995 roku. Dziś trudno sobie wyobrazić, że w jakimkolwiek nawet średniej wielkości mieście mogłoby zabraknąć punktu należącego do portugalskiej spółki Jeronimo Martins.

Biedronka dosłownie opanowała polski rynek dyskontów. Za nią – Lidl, który jest obecny w naszym kraju od 2002 roku. Później długo, długo nic. Kaufland i inne, mniej znane sieci dyskontów od lat starają się zbliżyć do liderów na jak najmniejszy dystans. Nie jest to jednak proste.

CZYTAJ TAKŻE:
Biedronka oszalała? Luksusowy produkt przeceniony o 70 procent!

Bowiem Polacy na przestrzeni wielu lat zaufali czołowym sieciom. Te jednak często są przyłapywane na tym, że niezbyt nasze zaufanie i gościnność doceniają. Informowaliśmy już o podszywaniu się pod „rodzime” marki. Ponadto produkty firmowane jako polskie często okazywały się być importowane z najbardziej egzotycznych krajów.

Polskie władze, rzecz jasna odkąd rządzi konserwatywne ugrupowanie PiS, chcą wypowiedzieć zachodnim gigantom ekonomiczną wojnę. Właściciele sieci Lidl i Biedronka stawiają opór, jednak fakty, które ujawnił jeden z polskich biznesmenów, mogą pogrążyć inwestorów z zagranicy.

Biedronka i Lidl mogą mieć problem

Okazuje się bowiem, że Polakami wciąż się manipuluje. Nie tylko umieszczaniem naszych barw narodowych na każdym możliwym materiale promocyjnym. Narastającą modę na patriotyzm konsumencki, a także niewiedzę wielu z nas, solidarni inwestorzy spoza Polaki wykorzystują bardzo sprytnie.

CZYTAJ TAKŻE:
Chcą ją rozszarpać. Ostaszewska wrzuciła to na Instagram

Bo nie tylko podszywają się pod polskie marki, ale i wykupują nasze rodzime przedsiębiorstwa, po czym dbają o to, by informacje o przejęciu zbytnio się w mediach nie rozeszły. Cały ten proceder ujawnił prezes spółki Konspol Konrad Pazgan. Inwestorzy z takich sieci jak Biedronka czy Lidl zapewne nie chcieliby takiego rozwiązania.

„Animex to Chińczycy. Ludzie nie wiedzą, że Morliny to Chińczycy. Myślą, że to polska, rodzinna firma. Drobimex – niemieckie wędliny. Drosed – francuski kurczak. Sokołów – Duńczycy i Finowie, Balcerzak – Niemcy, a ludzie myślą, że to polskie” – w ten sposób Konrad Pazgan, prezes Konspolu wyliczał, że jeśli w sieciach handlowych miałaby powstać polskie półki, to liczba znanych firm, które miałaby wprowadzić na nie swoje produkty jest bardzo mała.

Gdyby faktycznie wprowadzono w Polsce wymóg „polskich półek”, to znacznie skomplikowałby się biznes solidarnych ze sobą zagranicznych inwestorów. Polacy mieliby bowiem czarno na białym, które produkty pochodzą z Polski, a żadne chwyty marketingowe takich firm jak Lidl czy Biedronka nie miałyby miejsca bytu. Bezsilny wobec zachodnich gigantów polski przedsiębiorca otwiera nam oczy.

CZYTAJ TAKŻE:
Pracownicy Biedronki nie mogą uwierzyć. Ta wiadomość nadeszła nagle

Według Konrada Pazgana polskie, rodzinne firmy często nie mają nawet szansy na to, żeby ich produkt znalazł się na półce w sieci handlowej. Dlatego trzeba stworzyć im polską półkę. Ponadto w samym ministerstwie rolnictwa padł pomysł, aby ustawowo nakłonić markety do stworzenia półek z prawdziwie polskimi produktami. Pomysł w rozmowie z Money.pl rzucił wiceminister rolnictwa, Jacek Bogucki.