Skandaliczna sytuacja w sklepie Rossmann! Jak to wytłumaczą?

Rossmann promocje
Rossmann

Sieć drogerii Rossmann jest najpopularniejszą w naszym kraju. Szczególnie panie bardzo chętnie zaopatrują się w sklepach tej marki. Można śmiało powiedzieć, że Rossmann to Biedronka wśród dyskontów. Te drogerie cieszą się bardzo silną pozycją na naszym rynku.

Największe firmy powinny dbać o swój PR i przekazywać pracownikom wytyczne w celu uniknięcia kolejnych kompromitacji. Jednakże pracownice jednego ze sklepów Rossmann w Polsce zapomniały, że klientów należy traktować z szacunkiem.

Niemiecka sieć pojawiła się w naszym kraju już ponad 25 lat temu. Na przestrzeni tak wielu lat wyrobiła sobie w naszym kraju bardzo dobrą renomę. Polki i Polacy wydają w drogeriach Rossmanna mnóstwo pieniędzy, jednak obsługa sieci nie wygląda na szczególnie wdzięczną.

ZOBACZ:
Rossmann rozpętał piekło. Biedronka i Lidl w opłakanym położeniu

Pierwszy sklep Rossmann w Polsce został otwarty 23 maja 1993 w Łodzi przy ulicy Piotrkowskiej. W Polsce Rossmann posiada 1264 placówki samoobsługowe. Polska siedziba (otwarta w lutym 2012) i magazyn główny firmy zlokalizowane są w Łodzi. W lutym 2012 otwarto centrum dystrybucyjne w Grudziądzu obsługujące północną część Polski, a 28 października 2014 centrum dystrybucyjne w Pyskowicach obsługujące południe kraju. Największą polską drogerią jest sklep w łódzkiej Manufakturze.

Dziś Polską wstrząsnęły doniesienia z Warszawy. Dwie 9-letnie dziewczynki wybrały się do Rossmanna. Dzieci chwilę pokręciły się po sklepie, ale nic nie kupiły i chciały z niego wyjść. Zatrzymał je jednak ochroniarz i zaprowadził na zaplecze – czytamy na łamach serwisu bezprawnik.pl

Jednakże sam fakt zatrzymania Bogu ducha winnych dziewczynek to nie wszystko. Okazało się bowiem, że „rewizja osobista”, jaką przeprowadzono na rzekomych złodziejkach, miała dosłownie skandaliczny przebieg. Padły też obrzydliwe słowa.

ZOBACZ:
Julia Wieniawa zalała się łzami. To spotkało ją przed domem

Skandal w drogerii Rossmann

Jak podaje „Bezprawnik”, obsługa sklepu Rossmann zaczęła straszyć dziewczynki. Choć niczego nie ukradły, pojawiły się groźby, że zaraz przyjedzie policja i lepiej, żeby do wszystkiego się przyznały.

Sprzedawczynie kazały im opróżnić plecaki, kieszenie i podnieść bluzki. Przestraszone zaczęły się więc rozbierać, by udowodnić swoją niewinność. To jednak nie był koniec, bo jedna ze sprzedawczyń pozwoliła sobie jeszcze na niewybredne komentarze. Do jednej z dziewczynek powiedziała, że może „ukryła coś pod cycuszkami”, bo jest pulchna.

Co było dalej? Otóż Laura, jedna z niesłusznie posądzonych o kradzież dziewczynek, opowiedziała o wszystkim swojej mamie. Zrobiła to tuż po tym, jak roztrzęsiona wróciła do domu. Kobieta natychmiast zgłosiła się na policję, by obsługa sklepu Rossmann nie uniknęła odpowiedzialności.

Odpowiedź funkcjonariuszy była jednak równie skandaliczna.

Dziecko samo się rozebrało, to nie ma przestępstwa. A co, jak podejdzie do córki facet na ulicy i powie, żeby się rozebrała, to się rozbierze? Jak pani dziecko wychowuje? Pomyślunku trochę kobieto. Stara, a głupia – miała usłyszeć mama Laury na komisariacie.

Taką opinie podtrzymał sąd. Jak stwierdzono „dziewczynki same się rozebrały”. Jednakże Rossmann, w przesłanym do redakcji portalu bezprawnik.pl oświadczeniu, przedstawia jeszcze inną wersję zdarzeń:

Materiały z monitoringu zostały przekazane policji, z którą od początku współpracowaliśmy. Z tych materiałów oraz zebranych przez nas informacji jednoznacznie wynika, że zachowanie naszych pracowników było prawidłowe (w tym np. dziewczynki cały czas były w ubraniach). Prawdopodobnie na tej podstawie prokuratura podjęła decyzję o niewszczynaniu postępowania karnego przeciwko naszym pracownicom i ochronie, a sąd podtrzymał jej decyzję – przekazał Rossmann.

źródło: bezprawnik.pl