Były premier Kazimierz Marcinkiewicz usłyszał zarzuty

Kazimierz Marcinkiewicz usłyszał zarzut w związku z niepłaceniem alimentów
Kazimierz Marcinkiewicz usłyszał zarzut w związku z niepłaceniem alimentów

Wczoraj były premier Kazimierz Marcinkiewicz usłyszał zarzuty prokuratorskie w związku z niepłaceniem alimentów na rzecz swojej byłej żony, Izabeli Olchowicz-Marcinkiewicz. Jak donoszą media, jego dług sięga aż 112 tysięcy zł. Może za to trafić do więzienia.

Para rozwiodła się w październiku 2018 roku. Wtedy to, w związku z jej niepełnosprawnością, żonie byłego premiera zostały przyznane alimenty w wysokości 4 tys. zł miesięcznie. Teraz Kazimierza Marcinkiewicza wezwano do prokuratury w związku z tym, że rzekomo ich nie płaci.

„Chętnie pójdę do więzienia Ziobry. Wikt i opierunek i spokój, a dam radę, skoro wytrzymałem ze stalkerką trzy lata pod jednym dachem” – skomentował Marcinkiewicz w rozmowie z Onetem.

ZOBACZ:
Mateusz Morawiecki ujawnił smutną prawdę o sytuacji Polski

Mimo lakonicznego komentarza Marcinkiewicza, ze słów rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie wiemy, że podejrzany nie przyznał się do winy i złożył w tej sprawie wyjaśnienia. Za nie płacenie alimentów grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności. Były premier zgodził się na publikację swojego nazwiska i wizerunku.

„To prawda, że zalegam jej z zasądzoną pomocą finansową. Pracuję na własny rachunek bardzie cieżko i intensywnie. Nie mam jednak stałej comiesięcznej pensji. Pracuję nad kilkudziesięcioma projektami na success fee. W ostatnim roku nie miałem dużych sukcesów. Każdym sukcesem dzieliłem się sprawiedliwie, ale zaległości się powiększały. Stalkerka o tym wie, bo odpowiednie dokumenty przedstawiłem sądowi oraz wielokrotnie ją o tym informowałem. Gdy którykolwiek projekt doprowadzę do końca, rozliczę się z zaległości.” – opisał swoją sytuację były premier na swoim profilu facebook’owym.

Czy były premier Polski jest bankrutem?

Długiem Kazimierza Marcinkiewicza zajmuje się obecnie komornik, jednak na koncie bankowym byłego premiera rzekomo nie ma żadnych środków. Jak podaje Fakt, w połowie czerwca w czasie zawodów sportowych komornik usiłował zająć nawet rower, na którym startował były premier. Okazało się jednak, że rower nie należy do niego. Z informacji podawanych przez Fakt wynika również, że do księgi wieczystej mieszkania byłego premiera na warszawskiej Ochocie wpisano ostrzeżenie o prowadzeniu egzekucji. Wygląda więc na to, że mieszkanie Kazimierza Marcinkiewicza może zostać wkrótce wystawione na licytację komorniczą.

ZOBACZ:
Protest pracowników sądów i prokuratur dobiega końca

Oficjalna kwota zadłużenia byłego premiera nie jest znana. Informacje dostępne w mediach pochodzą od jego byłej żony.

„W sumie jest mi winny ponad 100 tys. zł. Ciągle nie rozumiem jak to możliwe, że on nie wykonuje wyroku. Jest ponad prawem?” – twierdziła w marcu Izabeli Olchowicz-Marcinkiewicz.

Aktualnie sama zainteresowana nie może odnieść się do sprawy Kazimierza Marcinkiewicza. 29 maja otrzymała bowiem sądowy zakaz wypowiadania się na temat swojego byłego męża, jeśli nie jest to bezpośrednio związane z jego działalnością publiczną. Wyrok zapadł w związku ze zgłoszoną przez Marcinkiewicza sprawą o stalking. Za złamanie tego postanowienia sądu Izabeli Olchowicz-Marcinkiewicz grozi grzywna w wysokości 10 tys. zł.

ZOBACZ:
Kazimierz Marcinkiewicz stracił cierpliwość. Była żona będzie miała kłopoty

„Dochodzenie jest w toku. Prokurator ogłosił podejrzanemu zarzut uchylania się od obowiązku alimentacyjnego i narażenia przez to pokrzywdzonej na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych” – skomentował w rozmowie z Super Ekspressem prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Źródła: Onet, Super Ekspress