Dawid Kownacki wywołał burzę. Powiedział to o polskich kibicach!


Dawid Kownacki to bez wątpienia jeden z najzdolniejszych polskich piłkarzy. Mimo młodego wieku, ma już na koncie grę na mistrzostwach świata. Występował również we włoskiej Serie A, a obecnie gra w Bundeslidze. Znany jest również z tego, że często mówi to, co myśli.

Ugryźć się w język? Przemilczeć pewne sprawy? Nie, to na pewno nie są cechy, o które moglibyśmy posądzić tego piłkarza. Dawid Kownacki nigdy nie miał problemu z wyrażaniem swoich myśli przed kamerą. Nawet gdy są to kontrowersyjne tezy.

W ekstraklasie zadebiutował 6 grudnia 2013, zmieniając Kaspera Hämäläinena w 83. minucie wygranego 2:0 meczu z Wisłą Kraków. Swoją pierwszą bramkę dla Lecha Poznań strzelił 21 lutego 2014 w 58. minucie przegranego 1:5 meczu z Pogonią Szczecin.

ZOBACZ:
Robert Lewandowski w poważnych opałach! Tego nikt się nie spodziewał

11 lipca 2017 podpisał pięcioletni kontrakt z włoską Sampdorią. W klubie zadebiutował 12 sierpnia 2017, w meczu Pucharu Włoch z Foggią Calcio, strzelając jednocześnie swojego pierwszego gola. W Serie A Dawid Kownacki zadebiutował we wrześniu 2017 roku.

Po półtora roku postanowił zmienić słoneczną Italię na nieco chłodniejsze Niemcy. W Sampdorii nie grał tyle, ile by chciał. Jego nowym klubem została Fortuna Duseldorff.

Dawid Kownacki ostro o kibicach

Cztery gole w dziesięciu meczach na wiosnę wystarczyły, by Fortuna związała się na dłużej z Polakiem z Sampdorii Genua. Dawid Kownacki, który zrobił świetny krok, przechodząc pół roku temu do Niemiec, zewsząd zbiera pochwały. Niektórzy nazywają go nawet następcą Roberta Lewandowskiego.

ZOBACZ:
FAME MMA 5 z super walką wieczoru? Wszyscy na to czekają

Obok piłki nożnej, Dawid Kownacki ma również drugą pasją. Jest nią żużel. Gdy tylko ma okazję pojawia się na stadionie. Mecze ogląda również w telewizji. Kilka razy pojawiał się nawet w parku maszyn. Wcielał się również w rolę mechanika.

Ostatnio znów dał o sobie znać w światku żużlowym. był zniesmaczony zachowaniem publiczności, która w wulgarny sposób znieważała Bartosza Zmarzlika. Działo się to podczas rozgrywanych w niedzielę indywidualnych mistrzostw kraju.

Bartosz Zmarzlik podpadł kibicom po incydencie w 5. biegu finału IMP. Wówczas przerwał jazdę po ataku Piotra Pawlickiego, a sędzia zapalił czerwone światło. Gdy wyjechał do powtórki biegu, usłyszał ogromną porcję gwizdów i wulgarnych wyzwisk.

W obronie żużlowca stanął Dawid Kownacki. Na twitterze napisał: „Połowa stadionu gwiżdże i krzyczy „wyp***” na Zmarzlika. No dramat. Polak na Polaka.”. Wielu kibiców zgodziło się z nim, ale byli też tacy, którzy bronili krzyczących.

Całą ta burza na szczęście nie trwała długo. Kibice doszli do wniosku, że Dawid Kownacki ma po prostu rację. Dlatego wszystko prawdopodobnie rozejdzie się po kościach.