Jak AliExpress chce przejąć polski rynek?

Aliexpress
Aliexpress

Serwis AliExpress funkcjonuje od kwietnia 2010 roku. Przez kilka lat zdobył większy zasięg, niż popularny na cały świat Amazon. Jednak dopiero ostatnio zyskał on tak ogromną popularność w Europie. Jest własnością potężnego przedsiębiorstwa ”Alibaba Group”, które na chińskim rynku funkcjonuje już od przeszło 20 lat. Jest właścicielem jeszcze 7 innych serwisów jak Alipay czy Alibaba.com.

Chiński rynek zalewa produktami coraz więcej europejskich krajów, a w tym Polskę. Dodatkowo szefostwo firmy zdecydowało się w ostatnim czasie otworzyć również sklep stacjonarny Ali. Obecnie takowy znajduje się w Madrycie, jednak to tylko kwestia czasu kiedy pomysł dotrze i do naszego kraju.

Co więcej serwis rozwija się nie tylko poprzez oferowanie okazyjnych cen. Ostatnimi czasy podjął on również współpracę z jedną ze znanych i lubianych polskich blogerek – Maffasion. Jak mówi sam szef serwisu, AliExpress ma kojarzyć się klientom z modą, a celem jest ocieplenie wizerunku serwisu Polakom.

ZOBACZ:
III wojna światowa? Szokujące doniesienia portalu WP!

Dlaczego nie AliExpress?

Już teraz dochodzą do Polski informacje, iż strona nie przestrzega podstawowych praw konsumenta obowiązujących na terenie Europy, a także praw związanych z e-handlem. Głównie jest tu mowa o sytuacjach, kiedy klient domaga się zwrotu lub wymiany towaru.

Pomimo tego, że serwis stara się ułatwiać kontakt ze sprzedawcą, jest on wciąż utrudniony. Ceny na AliExpress są stosunkowo niskie, a więc klienci podczas gdy pojawia się problem, wolą już ”machnąć ręką”, co z kolei sprowadza się do tego, iż problem pozostaje.

Kolejną sprawą jest kwestia europejskich podatków, których sprzedawcy AliExpress w ogóle nie płacą. Jest to nieuczciwa konkurencja dla polskiego handlu. Cała sytuacja zdecydowanie jest kolejnym utrudnieniem dla Polski w drodze do stania się niezależnym pod względem handlu krajem.

Są jednak środowiska, które próbują zapobiec chociażby łamaniu prawa przez koncern Ali. Organizacje konsumenckie EU zaczęły działać już w tej sprawie, są tworzone petycje jak i listy z prośbą o interwencję. Jednak to wciąż zapewne nie osiągnie zamierzonego skutku. Skala problemu rośnie, a zainteresowanie chińskim serwisem wręcz odwrotnie.