Robert Kubica bohaterem sensacyjnego transferu?

0
Robert Kubica
Robert Kubica

W dniu wczorajszym media obiegła informacja, że Robert Kubica nie będzie w przyszłym sezonie kontynuował współpracy z zespołem Williams Racing. Polak dokończy obecne trwające Mistrzostwa Świata w stawce F1.

Robert Kubica dokonał rzeczy niemożliwej. Po ośmiu latach przerwy powrócił do królowej motorsportu, za jaką niewątpliwie uważana jest Formuła 1. Polak w F1 zadebiutował w 2006 roku, podczas Grand Prix Węgier. Zastąpił wówczas kontuzjowanego Jacques’a Villeneuve. W swojej karierze reprezentował barwy BMW Sauber oraz Renault. Kierowca znajdował się w poważnym kręgu zainteresowań Ferrari. Mówiło się nawet, że włoska stacja ma już gotowy kontrakt dla Kubicy. Krakowianin w stawce F1 uważany był za jednego, z lepszych kierowców. Doskonale radził sobie na technicznych fragmentach torów, posiadał stosowny „feeling” – czuł bolid jak mało kto, a do tego, jego stosunki z inżynierami układały się wzorowo. Mechanicy zespołu zawsze mogli liczyć na cenne rady i obserwacje ze strony Kubicy, dotyczące zachowań bolidów. Karierę Polaka przerwał wypadek w rajdach samochodowych. Z pewnością na stałe prysnęło też marzenie o angażu w Ferrari.

Powrót Roberta Kubicy do F1

Kubica jednak się nie załamał. Trenował ciężko i marzył, by wrócić do królowej motorsportu. Dla wielu wydawało się to nierealne. Ludzie pukali się po głowach. Robert dopiął jednak swego i po 8 latach znów stanął w padoku jako pełnoprawny uczestnik Mistrzostw Świata. Polak podpisał kontrakt z Williams Racing. Fakt powrotu do F1 z pewnością należy uznać za olbrzymi sukces biało-czerwonego kierowcy, ale wyniki pozostawiają wiele do życzenia. W porównaniu z tym, co Kubica osiągał przed wypadkiem, wygląda to bardzo, bardzo blado. Oczywiście nie można winić za to polskiego kierowcy. Kubica niemalże we wszystkich wyścigach sezonu 2019 przyjeżdża na samym końcu stawki. Główny powód? Fatalny bolid Williams Racing. Nie można przecież konkurować przysłowiowym „maluchem”, gdy obok Ciebie stają „Ferrari” i „Porsche” – kwitują z pewną przekorą sympatycy krakowianina.

W ostatnich dniach jasne stało się, że Kubica po tym sezonie pożegna się z Williams Racing. Polak, jak i brytyjski zespół wypuścili w tej sprawie nawet oficjalny komunikat. Czy Robert Kubica żegna się także z królową motorsportu?

Przyszłość Roberta Kubicy w F1

Na to pytanie ciężko w tej chwili odpowiedzieć. W mediach trwają różne spekulacje. Pewne informacje wykluczają następne i tak w koło. Pojawiają się przecieki, że Kubica może być zainteresowany startami w serii wyścigowej DTM, a jego angażu bardzo chciałaby stajnia fabryczna Audi. Już wcześniej można było „wpaść” na newsy mówiące o potencjalnym kontrakcie polskiego kierowcy w F1, a konkretnie w grupie wyścigowej Haas. Zespół ten jednak wczoraj ogłosił oficjalnie skład na sezon 2020 i tym samym uciął wszelkie spekulację. Kierowcami wyścigowymi będą Romain Grosjean i Kevin Magnussen.

Co zatem czeka Kubicę? Jedno jest pewne – w ślad za nim podążyć chce główny sponsor krakowianina, PKO Orlen. Polski koncern naftowy poinformował, że również nie będzie współpracował z Williams Racing w sezonie 2020. Orlen dodał, że zamierza dalej wspierać Kubicę w… F1. To zwrot, który wychwyciło wiele mediów i kibiców naszego kierowcy. Wszystko może mieć związek z sensacyjnymi rozmowami polskiego giganta naftowego z przedstawicielami Racing Point. Polak mógłby być rezerwowym kierowcą w kanadyjskim zespole. Z pewnością ktoś taki, jak Kubica przydałby się w Racing Point. Robert doskonale czuje bolid i pomógłby inżynierom stworzyć lepszą konstrukcję na sezon 2020. Ponadto, w gorszych chwilach któregoś z wyścigowych kierowców, będzie można liczyć, że doświadczony Polak wskoczy z miejsca na tor i nie będzie widać aż nadto różnicy – komentuje jeden z dziennikarzy, specjalizujących się w F1.

Robert Kubica kierowcą testowym?

Reasumując, niemalże we wszystkich zespołach F1 zajęte są miejsca kierowców wyścigowych. Tam, gdzie teoretycznie byłaby szansa „wskoczyć, lada moment zostaną podpisane stosowne kontrakty. Kubica nie może zatem liczyć na to, że sezon 2020 rozpocznie jako kierowca wyścigowy w F1. Co zatem zostaje Polakowi? Albo rola kierowcy testowego i czekanie na swoją szansę (np. w Racing Point), lub też zmiana serii wyścigowej – chociażby wspomniana DTM. Najważniejsze dla Roberta Kubicy wydaje się to, by czuł przyjemność z jazdy. Jak sam powiedział, w Williams Racing to póki co walka z wiatrakami.