TVN przesadził. Oto prawda o programie „Kobieta na krańcu świata”

0
Kobieta na krańcu świata Martyna Wojciechowska TVN
Martyna Wojciechowska TVN

„Kobieta na krańcu świata „, polski program podróżniczy prowadzony przez  popularną dziennikarkę Martynę Wojciechowską. Jest emitowany już od 10 lat i zdążył zdobyć spore grono fanów. Jako, że program ma charakter dokumentalny, tym bardziej zadziwiające jest postępowanie stacji TVN.

W swoim programie Martyna Wojciechowska pokazuje przede wszystkim życie kobiet z całego świata. Jednak program równocześnie podejmuje takie tematy jak konflikty społeczne, różnice międzykulturowe czy ludzkie prawa. Co więcej, jeden reportaży „Kobiety na krańcu świata” zdobył nawet nagrodę (Złoty Glob) na festiwalu w Hamburgu.

Polski program jest rozpowszechniony nie tylko w Polsce. Martynę Wojciechowską mogą oglądać na ekranach również m.in. Francuzi, Hiszpanie, Czesi, a także Szwajcarzy. Co więcej „Kobieta na krańcu świata” staje się popularne nie tylko w Europie. Telewizja w Hongkongu, także transmituje dokument.

Odcinek „Kobiety na krańcu świata” szokuje fanów

Tym razem celem podróży był Seul. Podróżniczka opowiadała o życiu mieszkańców w stolicy. A przede wszystkim o młodych Koreańczykach i ich podejściu do życia. Jednak odcinek się nie być odzwierciedleniem rzeczywistości.

Fani dopatrzyli się błędów w dwóch głównych kwestiach. A to za sprawą dwóch youtuberek, będących mocno związanych z Koreą, równocześnie będących fankami programu. Jedna z nich jest rodowitą Koreanką, zaś druga na stałe tam mieszka. Dziewczyny podjęły temat odcinka z Korei w jednym ze swoich filmów.

Tematem przewodnim odcinka „Kobiety na krańcu świata” były tzw. solo śluby. Jak podaje program bardzo rozpowszechnione wśród młodych Koreańczyków. Produkcja TVN przy emisji tegoż odcinka powołuje się na konkretne badania. Według nich, w Korei aż 90% mężczyzn i 80% kobiet, między 25 a 30 rokiem życia pozostaje singlami. Prawdą jest, iż obecnie w Korei panuje moda na robienie kariery  i życie prywatne zostaje w tyle. Jednak nie zmienia to faktu, że badania przedstawione w programie nigdy nie zostały przeprowadzone.

Co więcej, rozmowy z Koreańczykami prowadzone przez Martynę Wojciechowską zostały źle przetłumaczone! Zaś najważniejszy element – solo ślubu, w domyśle ceremonii –  zupełnie przeinaczony. W programie wciąż mowa była o ceremonii zaślubin, zaś we właściwym tłumaczeniu miała to być po prostu sesja fotograficzna.

Co na celu miała stacja TVN przeinaczając tak mocno fakty? Czy tylko wzbudzenie zainteresowania czy też pokazanie Korei w niekorzystnym świetle? Osąd zostawiamy państwu. Jednak to nie jest to czego spodziewalibyśmy się po programie dokumentalnym.

ŹRÓDŁO: OTOPRESS.PL