Second-handy zalewają polski rynek!

0
Second-handy

Do napisania tego tekstu zainspirował nas wczorajszy reportaż telewizji polskiej. Jak podają statystyki aż 40% Polaków otwarcie przyznaje, iż kupuje ubrania w second-handach. Czyżby wstydliwe czasy kupowania ciuchów „z drugiej ręki” już minęły?

Second-hand, lumpeks, ciucholand, szmateks? Jak zwał, tak zwał. Bynajmniej, nie da się zaprzeczyć, iż ta zbieranina rzeczy wszelakich, a przede wszystkim ubrań króluje na rynku. I to nie tylko polskim, a światowym! Niska cena oraz różnorodność dostępnych rzeczy zachęca klientów do kupowania.

Jak powstały second-handy?

W Europie second-handy rozpowszechniły się już w latach 60., a dokładnie w Niemczech. Wtedy funkcjonowały nieco inaczej, ponieważ odzież sprzedawano na wagę. Wtenczas były one dedykowane dla biedniejszych grup społecznych, lecz z biegiem czasu zyskały popularność również wśród tych bardziej zamożnych.

W Polsce zaś, second-handy zyskały popularność w czasach PRL-u. Wówczas właśnie były  synonimem luksusu. A to za sprawą tego, w jaki sposób działały. Komisy odzieżowe, bo tak je wtedy nazywano, pozyskiwały towar z rzeczy oddawanych przez ludzi. Rzeczy te najczęściej pochodziły z paczek, które Polacy otrzymywali zza oceanu. A ubrania pochodzące ze Stanów nie były tak tanie jak w dzisiejszych lumpeksach.

ZOBACZ:
Biedronka ma kłopoty. Ceny mogą znacząco wzrosnąć!

Second-handy na polskim rynku

W którym mieście w Polsce nie znajdziemy przynajmniej jednego sklepu z odzieżą używaną? W dzisiejszych czasach branża odzieżowa rozwija się w tak szybkim tempie, że nie raz popularne sieciówki nie dają sobie rady z wymaganiami klientów. Na ratunek przychodzą second-handy.

Co więcej moda na używane ubrania rozwija się w wielu kierunkach. W Polsce powstają już kolejne sklepy online z odzieżą używaną. Ponad to tendencja przeszła również na osoby prywatne. Nie posiadać sklepu, aby móc pozbyć się niechcianych rzeczy. Przykładem może być chociażby Facebook. Nie bez powodu ilość grup typu „sprzedam, kupię, zamienię” jest tak ogromna. To super sposób na handel ubraniami i nie tylko.

Polska jest 1. na liście krajów odbiorców używanych ubrań. Nasze second-handy importują największy odsetek towaru z Niemiec oraz Wielkiej Brytanii. Krajowy rynek odzieży używanej wynosi około 5-6 mld zł rocznie, zaś liczba działających w tej branży sklepów aż 30.000!

ZOBACZ:
Biedronka ma kłopoty. Ceny mogą znacząco wzrosnąć!

Źródło: OTOPRESS.PL