Wojciech Cejrowski o Halloween. Podróżnik się skompromitował?

0
Wojciech Cejrowski o Halloween
Wojciech Cejrowski o Halloween

Wojciech Cejrowski o Halloween. Czy tym razem znany podróżnik się skompromitował? Internauci są bezlitośni wobec kontrowersyjnego publicysty, który zabiera głos niemalże na każdy temat. Co uważa o obchodzeniu amerykańskiego święta w Polsce?

Halloween to święto, które przebojem wdarło się do polskiej popkultury. Kiedyś znaliśmy je głównie z amerykańskich filmów, dziś możemy obserwować zjawisko na własne oczy. Zapewne większość z Państwa wie, na czym polega zabawa. Przebrani w śmieszne bądź upiorne stroje młodzi ludzie chodzą po domach i mówią: – Cukierek albo psikus.

Mogłoby się wydawać, że to niewinna zabawa. Nie wszystkim jednak czerpanie z kultury amerykańskiej przypadło do gustu. Do grona krytyków obchodzenia Halloween w Polsce dołączył Wojciech Cejrowski. Wcześniej obchodzenie tego święta piętnował głównie kościół katolicki. Zachęcano, by kultywować „Wszystkich Świętych”.

Jak się jednak okazuje, autor „Boso przez świat” nie zawsze tak krytycznie wyrażał się o Halloween. Dziś dowiedzieliśmy się, że jego opinia uległa zmianie po… konsultacjach z klerem. Wpis Cejrowskiego na Facebooku zyskał gigantyczną popularność. Nie cieszy się jednak samymi pozytywnymi komentarzami. Wręcz przeciwnie – zdania są mocno podzielone.

Wojciech Cejrowski o Halloween

„Ktoś wyciągnął na mnie jakiś mój starożytny tekst o halloween, w którym WC pisze, że nie rozumie czemu kler czepia się tego święta. Wtedy nie rozumiałem” – zaczął swój wywód na Facebooku Cejrowski. I już na początku wiadomo było, że w komentarzach będzie gorąco.

Przez niekrótki okres Wojciech Cejrowski bronił przecież amerykańskiej tradycji. Jednakże, jak sam przyznaje, musiał zasięgnąć opinii katolickich duchownych, by zrozumieć, dlaczego należy Halloween potępiać. Jak zatem przebiegał proces myślowy znanego podróżnika?

Wtedy nie rozumiałem, a kler nie tłumaczył jasno i stosował taką mylącą frazę „święto, które przyszło do nas z Ameryki…”. Lubię różne amerykańskie zjawiska kultury – bluesa, country, hollywoodzkie filmy, no i nie rozumiałem, czemu zabawa z dyniami komuś przeszkadza. Potem się dowiedziałem. Pogadałem z egzorcystami, poczytałem i ZORIENTOWAŁEM SIĘ, czym jest to święto oraz jakie niesie zagrożenia. Dziś wiele osób jest podobnie niezorientowanych jak ja wtedy i drażni je czepianie się „zabawy w duchy i dynie”. I to pewnie któraś z nich wyciągnęła na mnie mój stary tekst i nim powiewa. Wtedy byłem głupszy, teraz jestem mądrzejszy. Wtedy nieświadomy, teraz uświadomiony. Nie widzę w tym nic złego, że się douczyłem – tłumaczy Wojciech Cejrowski.

– To dość powszechne zjawisko, że w młodości uważamy, iż coś jest dla nas niegroźne, a z wiekiem dochodzimy do przekonania, że jednak jest groźne, czasami śmiertelnie. Palacze zaczynają od „małego dymka”, a po latach kończą w umieralni na raka ze słowami „jaki ja głupi byłem – pisze Cejrowski. Wielu wytyka mu, że przecież mógł „zorientować się” wcześniej, zanim przekonywał do swoich racji innych. Tym bardziej jako osoba zawsze mocno przekonana o swojej racji.

źródło: Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here