I

III wojna światowa? Ukraińcy wysuwają poważne żądania wobec Polski!

III wojna światowa? Ukraińcy wysuwają poważne żądania wobec Polski!




III wojna światowa? Oby nie. Gdy pojawia się określenie, którym trzeba by nazwać ewentualny nowy konflikt zbrojny w Europie, ludzie zaczynają się denerwować. Zgadzamy się, że lepiej nawet nie zapeszać. Faktem jest jednak, że zgrzytów jest coraz więcej. W dodatku coraz bardziej nieprzyjemne są te na linii Polska – Ukraina.

III wojna światowa? Niepokój rośnie

Przy całej sympatii do naszych wschodnich sąsiadów, musimy przyznać, że politykę prowadzą mało odpowiedzialną. W obliczu konfliktu zbrojnego z Rosją powinni przecież w sposób bardziej przyjazny odnosić się do Polaków. Tymczasem ich ton bardziej kojarzy się z III wojną światową, aniżeli z chęcią zakopania topora wojennego.

Od wielu lat słyszymy o roszczeniach terytorialnych Ukrainy wobec Polski. Na dobrą sprawę trudno było z naszego punktu widzenia zweryfikować te doniesienia. Władze w Kijowie rzecz jasna nie wystąpiły oficjalne z roszczeniami do rządu Rzeczypospolitej Polskiej. Jednakże „na własnym podwórku” robili i robią już znacznie mniej przyjazne Polsce rzeczy. Nie wyglądają na takich, dla których III wojna światowa brzmi przerażająco. Już pomijamy fakt nazywania ulic i placów imieniem ludzi, którzy bestialsko mordowali całe polskie rodziny. Do tego – niestety, zdążyliśmy już nieco przywyknąć. Choć nadal wygląda to jak nieudolna prowokacja. Pozostaje tylko pytanie, po co Ukraina to robi.

Ile prawdy jest w tym, że Ukraina rości sobie prawa do polskich ziem? Otóż – jak się okazało – więcej, niż mogliśmy przypuszczać. Nie potrafił temu zaprzeczyć nawet Tomasz Maciejczuk. Człowiek, który zawsze za wszelką cenę broni Ukraińców, czy to w rosyjskiej, czy w polskiej telewizji, nie umiał odeprzeć argumentów Wojciecha Olszańskiego.

Ukraina: wraca temat roszczeń terytorialnych

Ten mówił, w obecności Maciejczuka, w telewizji wRealu24 o antypolskich działaniach obecnych władz Ukrainy. Wspomniał też o roszczeniach terytorialnych. „[…] Ukraińcy, którzy mają roszczenia terytorialne do Polski, do Małopolski wschodniej. Przecież pan zna te teksty” – zwrócił się do Maciejczuka Wojciech Olszański. Ten odparł: – Oczywiście.

„Co się w Przemyślu dzieje, panie Maciejczuk. Kto ferment sieje? My czy Ukraińcy?” – kontynuował Olszański. Wyraźnie zmieszany Tomasz Maciejczuk odpowiedział tylko: „Oczywiście strona ukraińska przesadza i prowadzi się bardzo źle”. Jak zatem widać, na Ukrainie faktycznie dzieją się rzeczy, o których coraz częściej słychać, ale których nie widać z naszej perspektywy. Warto pamiętać, że – niestety – ruchy skrajnie nacjonalistyczne są za naszą wschodnią granicą coraz silniejsze.

Czy ktoś ma wątpliwości, że wielu z ich członków byłoby skłonnych własnymi rękoma walczyć o „utracone” ziemie? Gdyby, hipotetycznie, któryś z banderowskich marszów, które niestety odbywają się w Przemyślu, wymknął się spod kontroli, to byłby nie tyle skandal dyplomatyczny, co III wojna światowa. Musimy mieć na uwadze, jak wiele różni polskich i ukraińskich nacjonalistów.

źródło: własne, tvn24

Popularne na otopress.pl

Loading RSS Feed



KONIECZNIE ZOBACZ