Krzysztof Jackowski ujawnia mocne fakty o głośnej sprawie

Krzysztof Jackowski
źródło: YouTube

Krzysztof Jackowski przyzwyczaił do szokowania opinii publicznej. Jednego nie można mu jednak odmówić. Jasnowidz z Człuchowa, z zadziwiającą skutecznością przewiduje przyszłość. Tym razem zdecydował się ujawnić pewne fakty z przeszłości, które mocno szokują. Chodzi o gangstera o pseudonimie Pershing.

Krzysztof Jackowski o powiązaniach z Pershingiem

Andrzej Kolikowski, pseudonim Pershing to jedna z największych postaci polskiego półświatka. Swego czasu uważany za króla polskiej mafii. Dowodził między innymi mafią pruszkowską. Mimo, że nie żyje już od 1999 roku, kiedy został zastrzelony z rąk Ryszarda Boguckiego w Zakopanem, to jego nazwisko nadal budzi sporą grozę i przejawia się w życiu codziennym, a także w mediach.

Tym razem nieznane fakty z przeszłości ujawnił Krzysztof Jackowski. Jak się okazuje, jasnowidz z Człuchowa miał bardzo dobry kontakt z Andrzejem Kolikowskim. Jackowski, jak twierdzi, uratował mu nawet życie. – Pershing zaufał mi bardzo. Z tego względu, że uratowałem mu życie. Jako potwierdzenie sytuacji wskazuje innych ludzi z ówczesnego Pruszkowa, którzy wiedzą o całej sprawie – Wie o tym „Słowik”, „Florek”. Uratowałem Pershingowi życie. Było to kilka lat przed późniejszym, rzeczywistym zamachem w Zakopanem, gdzie stracił to życie – mówi jasnowidz.

O co chodzi? Otóż Krzysztof Jackowski przewidział, że na Andrzeja Kolikowskiego jest szykowany zamach, po którym boss mafii pruszkowskiej ma odejść z tego świata. – Powiedziałem Pershingowi, że w marcu podjedzie pod swój dom w Ożarowie Mazowieckim, przy ul. Witosa. Gdy będzie wysiadał z samochodu, wyskoczy dwóch mężczyzn i zaczną do niego strzelać. Zostanie postrzelony w klatkę piersiową i brzuch. To będzie jego koniec – zdradził w najnowszym wideoblogu jasnowidz z Człuchowa.

Pershing ostrzeżony przez Jackowskiego

Zdaniem Jackowskiego, Andrzej Kolikowski bardzo poważnie potraktował jego ostrzeżenie. Wyprowadził się nawet ze swojego domu w Ożarowie Mazowieckim. Kiedy coś potrzebował odebrać, wówczas wysyłał swojego ochroniarza, o ksywce „Florek”.

Wtedy też słowa, o których opowiada Krzysztof Jackowski miały znaleźć odzwierciedlenie w rzeczywistości.  – „Florek” pewnego marcowego dnia podjechał pod dom Pershinga. Zanim wysiadł, zauważył dwóch mężczyzn. „Florek” był podobny sylwetką do Kolikowskiego. Nie wysiadł z auta, bo zorientował się, że coś jest nie tak. Mężczyźni, kiedy próbował uciec podbiegli i zaczęli strzelać. Dostał 2-3 kulki, a ponadto wyrzucono w jego kierunku granat, który ostatecznie nie wybuchł. Mężczyźni odjechali, dlatego, że myśleli, iż „Florek” nie żyje. Przeżył. Po tym fakcie Pershing uwierzył w moje słowa i wizje. Gdyby to on wówczas podjechał, to nie żyłby już prędzej, niż zamach w Zakopanem, gdzie rzeczywiście stracił życie.

Jasnowidz o znajomości z szefem mafii

Krzysztof Jackowski potwierdzał już kilka razy, że Pershinga bardzo dobrze znał. Boss mafii pruszkowskiej był częstym gościem w jego domu w Człuchowie. Jasnowidz pomagał mu chociażby w odzyskaniu skradzionego mercedesa, gdzie dokładnie wskazał sprawcę. Przewidział także, tak, jak opisaliśmy wyżej, zamach na życie Kolikowskiego.

 

Piotr Paterczyk
Prywatnie wielki fan twórczości Paulo Coelho. Dziennikarz z zamiłowania. Popełniam różne tematy. Nie boje się pisać odważnie i otwarcie.

4 KOMENTARZE

  1. Noale cowlasciwie Pan Jackowski mial zrobic jesli do niego przyszedl taki wlasnie klient.Zaryzykowac,ze moze skonczyc sie to kulka i odmowic wykonania uslugi.Przeciez takie osoby jak Persing na pewno nie uznaja czegos takiego jak odmowa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here