Krzysztof Jackowski ujawnia szokujące fakty o Zbigniewie Stonodze

Zarówno Krzysztof Jackowski, jak i Zbigniew Stonoga to, nie bójmy się tego napisać, postacie skrajnie kontrowersyjne. Jeden, jak i drugi ma swoje zagorzałe grono sympatyków, ale też spora część społeczeństwa zarówno Jackowskiego, jak i Stonogi po prostu, delikatnie mówiąc, nie trawi.

Krzysztof Jackowski – fakty o Zbigniewie Stonodze

Jackowski standardowo w zimowy wieczór odpalił transmisje na żywo w serwisie Youtube. To tam w ostatnim czasie, swoim widzom na żywo przedstawił kilka wizji. Tym razem obyło się bez wróżenia, a Krzysztof Jackowski skoncentrował się na tym, by opowiadać o skuteczności swoich działań.

POPULARNE  Wygrał fortunę w LOTTO. Nie uwierzysz, co stało się później z jego pieniędzmi

Jasnowidz z Człuchowa poruszył wiele tematów. Jak znajdował ciała, zaginionych ludzi, czy pomagał w innych sprawach. Przedstawił naprawdę ciekawe, zakulisowe informacje. Jeszcze ciekawiej zrobiło się w momencie, kiedy na tapetę wywołany został Zbigniew Stonoga.

Krzysztof Jackowski przyznał, że Stonoga kilka razy do niego dzwonił. Dążył do spotkania z powodu śmierci bliskiej mu osoby. Zanim Jackowski przeszedł do szczegółów tej sprawy, to opowiedział o swojej wizycie w domu kontrowersyjnego biznesmena.

POPULARNE  Skandal w Biedronce! W produkcie znalazł coś odrażającego. ZDJĘCIA

– Przygotował fajny obiad – zupa cebulowa. Zbigniew Stonoga ma fajną atmosferę w domu. Normalna spokojna rodzina – opowiadał słowem wstępu, o swoich wrażeniach z odwiedzin u Stonogi.

Po chwili jednak Krzysztof Jackowski przeszedł do meritum i tutaj zrobiło się naprawdę ciekawie! – Zbyszek chciał się ze mną spotkać z powodu śmierci jego przyjaciela, Mikołaja. Zginął on na motorze, gdzieś w rejonie Warszawy. Ileś godzin leżał w szpitalu, potem nastąpiła śmierć – kontynuował wątek jasnowidz.

Jackowski bał się Stonogi

– Kiedy Pan Zbigniew Stonoga przyjechał, to ja się go bałem. Przecież znacie go wszyscy z tych bardzo ostrych wypowiedzi. Ja zresztą nie raz mówiłem mu, żeby się uspokoił, nie robił tego. To jednak jest jego wojna, nie będę w to wnikał – mówił dalej Krzysztof Jackowski.

POPULARNE  Pogoda długoterminowa Was zaskoczy. Wszyscy pożegnaliśmy zimę, a tymczasem szykuje się...

Po chwili przeszedł jednak do tego, co najciekawsze. – Bałem się, że będzie chciał zrobić ze mnie idiotę. Co mnie zaniepokoiło? To, że rozstawił na statywie kamerę. Ja mu mówię, co Pan robi. On chciał to sfilmować, a ja odparłem, że tak nie chcę. On i tak postawił kamerę, więc wyszedłem do pokoju obok.

Krzysztof Jackowski przeprowadził wizję dla Zbigniewa Stonogi na temat wypadku jego przyjaciela Mikołaja. – Miałem wrażenie, że jedzie chłopak na prostej drodze. To jest trzypasmówka. Mija samochody, ale słuchajcie. W pewnym momencie jedzie przed nim samochód, z którego bocznej szyby coś wylatuje i leci prosto na chłopaka. Jakby ktoś uchylił tylną szybę i wyleciało coś. Motocyklista w tym momencie się zląkł i stracił panowanie.

Jackowski przyznał, że Zbigniew Stonoga nagrał to na kamerze. Po dłuższym czasie okazało się, że do Stonogi zgłosił się świadek zdarzenia. – Zbyszek przyjechał i pokazał mi nagranie z wypadku, które otrzymał od tego człowieka. Wyobraźcie sobie, że to był samochód, srebrny metalik, który jechał przed motocyklistą. Wyraźnie widać, jak z tego samochodu wypadło coś, co wyglądało jak woreczek foliowy, który wpadł na chłopaka. Śmieszna sprawa woreczek foliowy, ale to jest prędkość, to jest uderzenie, to jest szok. Moja wizja się potwierdziła – zakończył Krzysztof Jackowski

źródło: Youtube

POPULARNE NA OTOPRESS.PL: