Biedronka zrobiła coś nieoczekiwanego. Teraz może ponieść spore konsekwencje

Biedronka od kilku lat regularnie umacnia swoją pozycję na rynku handlu w Polsce. Nie jest wielką tajemnicą, że Jeronimo Martins należy właśnie do liderów branży spożywczej. Częste promocje, regularnie aktualizowana gazetka promocyjna – to wszystko wpływa na to, że klienci regularnie odwiedzają dyskonty. Teraz jednak wydarzyło się coś nieoczekiwanego, co może wpłynąć na odbiór Biedronki w oczach klientów.

Biedronka poniesie spore konsekwencje?

Jeronimo Martins, jak już zauważyliśmy na wstępie naszego artykułu to prawdziwy heros rynku handlu w naszym kraju. Biedronka posiada największą liczbę marketów, a także, według badań, największe grono klientów. Wobec tego regularnie, na łamach portalu OTOPRESS.PL informujemy o wszelkich sprawach związanych z siecią, spod znaku sympatycznego owada. Nie pomijamy promocji, gazetek promocyjnych, ale także kontrowersji. Jako jedni z nielicznych, nie boimy się obiektywnych, choć często właśnie kontrowersyjnych informacji na temat Biedronki.

Przechodząc do meritum. Kilka dni temu na łamach naszego portalu informowaliśmy o skandalu w Biedronce. Market w Sieradzu został odwiedzony przez przedstawicieli stowarzyszenia Agrounia. Na nagranym filmie zauważyli oni błędne oznaczenie towarów. Poszło o ziemniaki, które oznaczone były na „cenówce” jako polskie, a w praktyce, w kartonach znajdowały się ziemniaki zza naszej zachodniej granicy, z Niemiec.

Agrounia nie kryła zbulwersowania i podczas przeprowadzonej transmisji na żywo, jej przedstawiciel powiedział wprost, że Biedronka celowo oszukuje swoich klientów. – Ktoś ciągle nas oszukuje. Będziemy to pokazywać, będziemy to piętnować, wywierać presję. Już we wtorek w tej sprawie będziemy rozmawiać z ludźmi z Ministerstwa. Nam niestety plują tym wszystkim w twarz – powiedział wówczas w mocnych słowach Michał Kołodziejczak, przedstawiciel Agrounii.

Nowe informacje ws. Biedronki

Bulwersująca sprawa nie znalazła jeszcze swojego finału. W trakcie pobytu w markecie Biedronka, Agrounia wezwała policję, która spisała zeznania i jak się okazało ciągle trwa w tej sprawie dochodzenie. Do najnowszych informacji dotarli dziennikarze Radia Zet.

Policja w Sieradzu analizuje zebrane dowody. Wstępna kwalifikacja czynu to złamanie ustawy o nieuczciwej konkurencji i fałszowanie oznaczeń. Grozi za to grzywna lub areszt – napisała na Twitterze dziennikarka Radia Zet, Natalia Żyto.

Do sytuacji odniósł się także Michał Kołodziejczak z Agrounii:

Ciekawi jesteśmy, jaki będzie finał tej sprawy. Czy Biedronka zostanie ukarana? A jeśli tak, to jak duża to będzie kara? Niewątpliwie, jeśli zarzuty się potwierdzą, to największą karą dla Jeronimo Martins wydaje się być utrata zaufania ze strony klientów.

Biedronka odpowiada na zarzuty

Biedronka tłumaczy, że całe zdarzenie było nieoczekiwane. Sytuacja nie została zaplanowana. – Przedstawiciele Agrounii pojawili się na miejscu w asyście policji, wstrzymując na ten czas prace naszych pracowników, również związane z oznaczeniem kraju pochodzenia warzyw – przekazał dla Radia Zet Marek Walencik z sieci Jeronimo Martins.

źródło: inf. własna / Radio ZET/ Twitter

POPULARNE NA OTOPRESS.PL: