Krzysztof Jackowski o Andrzeju Lepperze. Te słowa przerażą prawdziwych sprawców

Krzysztof Jackowski Andrzej Lepper

Jasnowidz Krzysztof Jackowski w reportażu TVP wspomniał o dniu, w którym dowiedział się z mediów, że nie żyje Andrzej Lepper. Jak słyszymy, jasnowidz-celebryta był bardzo wstrząśnięty tymi informacjami. Tym bardziej, że nic nie wskazywało na to, by lider Samoobrony mógł targnąć się na swoje życie. To jednak nie wszystko! Jackowski ujawnił bowiem fakty, które całkowicie zadają kłam teorii o samobójstwie.

To już blisko dekada, a nadal zastanawiamy się, kto uśmiercił Andrzeja Leppera. Mało kto wierzy już bowiem w oficjalną wersję prokuratury, według której była to śmierć samobójcza. Do legendy przeszła wypowiedź prokuratora Dariusza Ślepokury, który bezceremonialnie oświadczył, że nawet nie sprawdzano sprawy pod kątem udziału osób trzecich.

Krzysztof Jackowski wspomniał w materiale TVP o dniu, w którym media zaczęły informować o tragedii. Już wówczas coś tknęło znanego jasnowidza. Albowiem wypowiedzi zarówno śledczych, jak i dziennikarzy, przedstawiały jedną, jakby z góry ustaloną narrację. Poznajemy również fakty, które mogą znacząco zaniepokoić prawdziwych sprawców zbrodni. Czy Andrzej Lepper mógł się powiesić?

Krzysztof Jackowski: Andrzej Lepper się powiesił? To niemożliwe

Otóż, potwierdza to większość przyjaciół polityka, absolutnie nie. Tym bardziej, że 4 dni przed śmiercią polityk robił i mówił rzeczy, które całkowicie wykluczają samobójczy scenariusz. Zacznijmy jednak od początku.

Włączam telewizor. Ile to było? Godzinę może, jak jego zwłoki znaleźli. I co mnie uderzyło. „Wstępne ustalenia wskazują na samobójstwo”.  Nieprofesjonalne… Ja myślę, że żaden policjant nie powiedziałby tego przy Wacku, który był pijakiem i się w końcu powiesił na przydomowej śliwce. Tylko powiedziałby: „Trwają czynności, będzie sekcja, będą wyniki” – wspomina wstrząśnięty Krzysztof Jackowski w reportażu TVP.

To jednak nie wszystko. Po latach wyszły bowiem na jaw fakty, które nie pozwalają sądzić, że Andrzej Lepper odebrał sobie życie. Po pierwsze: dzień później miał spotkać się z rodziną, m.in. z synem, któremu pomagał walczyć o życie przez długi czas. Zarówno żona polityka, jak i jego przyjaciele mają stuprocentową pewność, że przed umówionym spotkaniem z najbliższymi, Lepper na pewno by się nie zabił. To jednak wiadomo od dawna. Kolejne, bardzo ciekawe rzeczy ujawnia Krzysztof Jackowski:

Widziałem się z Lepperem 4-5 dni przed jego śmiercią. To była krótka rozmowa, dlatego, że on zatrzymał się niedaleko Człuchowa na stacji benzynowej. I zadzwonił do mnie czy ja jestem, wtedy podjechałem tam, krótko rozmawialiśmy. Lepper był bardzo wesoły, rozmawiał z ludźmi, robił sobie z nimi zdjęcia i mówił o tym, że zamierza stworzyć koalicję przed wyborami – wspomina jasnowidz.

Te fakty jeszcze bardziej zmieniają optykę patrzenia na tę sprawę. Czy ktokolwiek wierzy, że Andrzej Lepper – z takimi planami i po zwycięskiej walce o życie syna – ot tak się powiesił? Tym bardziej, że kilka tygodni wcześniej zwierzał się jednemu z kolegów mówiąc: „nie wiem, co oni mogą jeszcze wymyślić, boję się, że mnie zabiją”.

źródło: otopress.pl, wiki