Oto, dlaczego Rafał Trzaskowski przegra wybory prezydenckie 2020 (5 powodów)

wybory

Wybory prezydenckie 2020 zbliżają się wielkimi krokami. Już tylko niespełna 2 tygodnie dzielą nas od dnia, w którym zagłosujemy w pierwszej turze. Czy Rafał Trzaskowski ma szanse? Otóż z naszej analizy dotychczasowych poczynań kandydata KO wynika, że jeżeli wybierzemy go „po raz drugi”, będzie to oznaczało, że coś z nami nie tak. Przedstawiamy materiał z serii „5 powodów”.

  • Andrzej Duda wciąż jest faworytem w wyborach prezydenckich 2020
  • Rafał Trzaskowski przyłapany na mnóstwie kłamstw
  • I tura głosowania już 28 czerwca

Andrzej Duda wciąż jest faworytem według większości sondaży. Opozycja ma jednak ogromne nadzieje na to, że Rafał Trzaskowski zablokuje obecnej głowie państwa drogę do reelekcji. Nie ulega wątpliwości, że prezydent Duda – jeśli na ostatniej prostej nie popełni wielkiego błędu – o 2. kadencję może być spokojny. Trzeba jednak pamiętać, że przedstawiciele głównej partii opozycyjnej coraz częściej grają bardzo nieczysto.

I w tym właśnie miejscu przejdziemy do właściwej konwencji tegoż artykułu. Zaprezentuję Państwu bowiem 5 powodów, dla których Rafał Trzaskowski przegra wybory prezydenckie w 2020 roku. A przynajmniej przegrać powinien, gdyż to, co udało się dziennikarzom ujawnić na przestrzeni zaledwie 1,5 roku jego kadencji na stanowisku prezydenta Warszawy, naprawdę skłania do refleksji nad prawdomównością Trzaskowskiego.

Dariusz Matecki zwrócił się do Greenpeace Polska. Aktywiści zastygli we wstydliwym milczeniu

5 powodów, dla których Rafał Trzaskowski przegra wybory prezydenckie

Powód pierwszy powinien wybrzmieć głośno. Otóż: Polska to nie Warszawa. Jeżeli Rafał Trzaskowski uważa, że uda mu się „kupić” wszystkich Polaków hasłami, które dawały efekt w Warszawie, jest w ogromnym błędzie. Dziś kandydat głównej partii opozycyjnej stara się subtelnie odcinać chociażby od inicjatyw środowisk LGBT, jednak polscy wyborcy nie mają „aż” tak krótkiej pamięci. Wszyscy pamiętamy przecież „kartę LGBT” czy zapowiedzi, że chce być pierwszym prezydentem, który udzieli w Polsce ślubu homoseksualistom.

Powód drugi. Krótka kadencja Rafała Trzaskowskiego to nie tylko niespełnione obietnice. Obecny prezydent stolicy nie tylko bowiem nie spełnił wielu z nich, ale arogancko wycofywał się z nich zaledwie kilka dni po nominacji. Przykłady? Proszę bardzo! O pustych obietnicach polityka PO czytamy m.in. na łamach serwisu Polskatimes.pl. Dotyczyły one m.in. podwyżek cen biletów na komunikację miejską, choć w kampanii słyszeliśmy szumne obietnice przyznawania darmowych przejazdów kolejnym grupom społecznym. Taki przywilej otrzymali bezdomni, co nie spodobało się wielu warszawiakom. Ponadto kampanii Trzaskowski mówił, że chce przeznaczyć dodatkowe 350 złotych dla każdego nauczyciela w Warszawie i 250 złotych dla każdego nauczyciela stażysty. Oprócz tego obiecywał stworzenie specjalnego programu stypendialnego – 1000 złotych stypendium naukowego dla wybitnych nauczycieli. Szybko jednak zmienił zdanie – po wygranych wyborach. Kolejne niespełnione obietnice dotyczą obiektów sportowych, parkingów m.in. przy pl. Bankowym i dziesiątek innych spraw.

Agresywna kampania Koalicji Obywatelskiej

Powód trzeci powinien zostać zatytułowany „SokzBuraka”, jednak przedstawmy go jako: agresywna kampania KO. Tak, ta frakcja potrafi używać naprawdę niecodziennych metod, by osiągnąć cel. Chyba najbardziej odrażającym kanałem obrzydzania ludziom polityków Prawa i Sprawiedliwości jest hejterski profil SokzBuraka. Mimo, że odo lat pojawiają się tam całkowicie fejkowe, zmyślone, nieudolnie sfabrykowane materiały dotyczące prawicy, fanpejdż wciąż cieszy się gigantycznym zasięgiem. Co gorsza, fejki z SokuzBuraka nierzadko udostępniają prominentni politycy opozycji. To rzecz jasna uwiarygadnia autorów tego… czegoś. Poniżej jedna z ostatnich, obrzydliwych manipulacji. Zdjęcie kolejki do wejścia na imprezę związaną z grami wideo sprzed kilku lat autorzy opisali jako kolejkę do złożenia podpisu pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego. Fejk został rzecz jasna „łyknięty” przez mnóstwo osób i lotem błyskawicy obiegł sieć. To już nie te czasy, gdy większość internautów wierzy w tego typu materiały. SokzBuraka bardziej zatem Trzaskowskiemu zaszkodzi, niż pomoże.

Andrzej Duda Rafał Trzaskowski Sokzburaka

Przypomnijmy, że jeden z administratorów SokuzBuraka pracuje w urzędzie zarządzanym przez Rafała Trzaskowskiego. Kolejne fejki, które nieustannie krążą po Facebooku i Twitterze:

Populizm

Powód czwarty – populizm. Cóż, Rafał Trzaskowski, jak i wszyscy jego koledzy z Platformy Obywatelskiej, najbardziej ochoczo populizm zarzuca politykom Prawa i Sprawiedliwości, względnie Solidarnej Polski. Nie trzeba się jednak szczególnie intensywnie rozglądać, by zauważyć na przykład, że główny kontrkandydat prezydenta Dudy chce… promować się na kanwie sukcesu polityki socjalnej PiS. Niemożliwe? A jednak. „500 Plus to rozdawnictwo i duża pułapka dla Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej” – mówił kilka lat temu Rafał Trzaskowski. Narzekał, że „obywatele wolą mieć pieniądze w kieszeni”. Teraz nowy kandydat KO na prezydenta deklaruje: program się sprawdził i będziemy go bronić. Przed kim – tego nie wyjaśnił. Kierowana przez polityka PO stolica jeszcze niedawno miała jednak „problemy” z wypłatą świadczeń rodzinom. Wiadomo: trzeba płynąć z prądem, by nie przegrać wyborów. Czyżby to oznaczało, że poglądy i przekonania w kampanii schodzą na drugi plan?

Powód piąty – ordynarne kłamstwo. Do tego momentu w tekście starałem się trzymać ton stosunkowo parlamentarny. Krew mnie jednak zalewa, gdy widzę, jak okłamujący wyborców w żywe oczy Rafał Trzaskowski wciąż cieszy się sporym gronem zwolenników. W dodatku takich, którzy z dłonią uniesioną w kształcie litery „V” deklarują oddanie głosu na kandydata KO. Trzeba to nazwać wprost: Rafał Trzaskowski dopuścił się ordynarnego kłamstwa. Zarówno w kampanii pod koniec 2018 roku, jak i – wszystko na to wskazuje – przed wyborami prezydenckimi 2020.

Dlaczego mielibyśmy mu znowu uwierzyć?

Prezydent Warszawy chce najwyraźniej po raz kolejny „spić” kilku wyborców PiS-owi. Obiecuje bowiem, że jeżeli tylko wybierzemy go w lipcu na prezydenta RP, doprowadzi do powstania w stolicy ulicy Lecha Kaczyńskiego. Sęk w tym, że… obiecywał to 2 lata temu! Przez kolejnych kilkanaście miesięcy swojej kadencji arogancko zbywał ten temat. Nie bądźmy jak bite żony, nie postępujmy w myśl zasady „nie, ja go znam, on taki nie jest, zagłosujmy jeszcze raz, dajmy mu jeszcze jedną szansę”. Politycznych kłamców trzeba eliminować. I jeśli ktoś powie mi, że Andrzej Duda nie spełnił większości swoich obietnic z kampanii sprzed 5 lat, to uznam, że albo jest do obecnej głowy państwa uprzedzony, albo od 5 lat codziennie czyta „Gazetę Wyborczą” i do niczego nie uda mi się już go przekonać. Wybierzmy mądrze, do zobaczenia przy urnach!

Podobał Ci się ten tekst? Obserwuj autora na Twitterze:

Marcin Palion
Szeroka gama zainteresowań, działy: show-biznes, polityka, sport. Były redaktor naczelny OTOPRESS, jednocześnie prezes grupy OTO360. Napisz do autora: marcin.palion@otopress.pl
5
0
Chętnie poznamy Twoje zdanie, skomentuj artykułx
()
x