Stal Mielec spełniła marzenia! Oto piękny finisz drogi po dawny blask

PGE FKS Stal Mielec w Ekstraklasa
Stal Mielec / fot. Polsat Sport

Łezka się w oku kręci. Każdy, kto jest z Podkarpacia wie, jak dumni z historii swojego klubu są kibice Stali Mielec. Drużyna dwukrotnych mistrzów Polski po niemal ćwierćwieczu wróciła na najwyższy szczebel rozgrywek. Co za romantyczna historia!

  • Po 33. kolejce PGE FKS Stal Mielec jest już pewna awansu do Ekstraklasy
  • Biało-niebiescy otrzymali licencję na grę w elicie
  • Bez wątpienia dla wielu mielczan to wzruszający moment
  • Całe Podkarpacie będzie świętowało ten sukces

Przed chwilą zakończyło się spotkanie 33. kolejki Fortuna 1 Ligi. PGE FKS Stal Mielec pokonała Zagłębie Sosnowiec 3-0. Ekipa z Podkarpacia przez niemal cały mecz kontrolowała wydarzenia na boisku. Choć gospodarze również mieli swoje sytuacje, to faktem jest, że biało-niebiescy mogli wygrać znacznie wyżej.

Po golu Mateusza Maka i dwóch trafieniach Michała Żyry drużyna z Mielca zapewniła sobie bezpośredni awans do Ekstraklasy. To bardzo romantyczna historia upadłego niegdyś klubu. Jeszcze dekadę temu mielczanie marzyli, by wrócić choćby na szczebel centralny. Dziś wracają do elity i znów będą mogli marzyć o trzecim w historii mistrzostwie kraju.

PGE FKS Stal Mielec w Ekstraklasie. Oto finisz drogi po dawny blask

„W drodze po dawny blask” to hasło, pod którym od wielu lat Stal Mielec pięła się po kolejnych szczeblach rozgrywek. Już awans do I ligi zwiastował coś wielkiego. Przez kilka sezonów nie udawało się jednak uzyskać upragnionej promocji na najwyższy szczebel rozgrywek. Do dziś.

Dziś bowiem stało się to faktem: po raz pierwszy od sezonu 1995/1996 PGE FKS Stal Mielec zyskuje prawo do gry w Ekstraklasie. To nie tylko sukces sportowy i wielka promocja dla miasta lotniczego. To zwieńczenie wspaniałej i ambitnej walki wielu ludzi. Walki o klub, jego spuściznę, a wcześniej remont rozpadającego się stadionu. Działaczy, którzy wyciągali Stal z odmętów najniższych szczebli rozgrywkowych i do dziś są w klubie, licznych sponsorów (tych dużych i lokalnych), a nawet polityków z miasta i regionu. Nie sposób nie wymienić tutaj nazwiska człowieka, który dla PGE FKS-u pozyskał największe – europosła Tomasza Poręby.

To naprawdę się stało

Nie ulega wątpliwości, że dziś w wielu mieleckich domach polały się łzy. Zwłaszcza w chwili, gdy – tuż po ostatnim gwizdku – biało-niebiescy padli sobie w ramiona i stało się jasne, że nikt już im tego awansu nie zabierze. Wciąż mnóstwo osób pamięta przecież najpiękniejsze lata Stali. Dwa mistrzostwa kraju, wicemistrzostwo, a także legendarny już dwumecz z Realem Madryt, który mielczanie przegrali nieznacznie. Pobyt w Mielcu po latach wspominał zresztą sam Vicente Del Bosque, wybitny piłkarz Los Blancos i wieloletni selekcjoner reprezentacji Hiszpanii. Ale Stal Mielec to klub z niesamowicie barwną i zaskakująco bogatą historią, której nie będę tu opisywał, gdyż jest to bardziej materiał na obszerną rozkładówkę w gazecie lub książkę. Warto tę historię zgłębić, bo to, iż Stal jest ekipą z niewielkiego, powiatowego miasta nie oznacza, że mamy do czynienia z kolejnym „byle beniaminkiem”. FKS to kawał historii polskiej piłki.

Zarówno ja, osoba pochodząca z okolic Mielca, jak i wielu moich znajomych, wciąż nie do końca zdajemy sobie sprawę, co się właśnie stało. Każdy z nas latami marzył o powrocie wielkiej Stali. Przed laty nawet sparingi z utytułowanymi drużynami, jak Wisła czy Legia, stanowiły niebywały smaczek i namiastkę czegoś wielkiego. Dziś przyjdzie nam rywalizować z nimi o ligowe punkty i – kto wie – może o coś więcej. Nawet w sekcji komentarzy na znanym portalu 90minut.pl wielu kibiców z Rzeszowa i innych zakątków Podkarpacia deklaruje wizyty na mieleckim stadionie przy okazji meczów Ekstraklasy. Nie ulega wątpliwości: ten awans będą świętować w całym regionie. A uwierzcie, w Mielcu jest klimat dla wielkiej piłki. Oj, jest!