Wojna w szeregach PiS. Morawiecki kontra Ziobro

wojna w szeregach PiS

Kongres PiS na jesieni wybierze nowe władze. W Zjednoczonej Prawicy zaczęła się gra o najwyższe miejsca w hierarchii partii. Nieoficjalnie mówi się o konflikcie „starej gwardii” z otoczeniem premiera Mateusza Morawieckiego. Wojna w szeregach PiS ma się toczyć nie tylko o stanowiska, ale o samą wizję dalszego kierunku partii. 

W Zjednoczonej Prawicy widoczny jest brak wspólnej wizji i porozumienia jak daleko obóz rządzący powinien się posunąć w reformach. „Stara gwardia” domaga się zaostrzenia retoryki PiS i bardziej stanowczego działania. Druga strona dostrzegła wysoki wynik kandydata KO w wyborach i kieruje się bardziej ku centrum.

Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że Jarosław Kaczyński wziął sprawę w swoje ręce, dowodząc że to wciąż on podejmuje najważniejsze decyzje. Prezes PiS po wyborach zadeklarował, że będzie dążył do odbudowy wspólnoty i studzenia emocji, ewidentnie popierając politykę premiera Mateusza Morawieckiego. Mimo to na pewno zdaje sobie sprawę, że rząd musi podejmować odważne i stanowcze działania, jeśli po nadchodzącym kryzysie gospodarczym chce mieć szansę na wygraną. 

Tego właśnie domaga się tzw. „stara gwardia”, na której czele stoi m.in. Zbigniew Ziobro. Podobno jego zaplecze nie popiera Mateusza Morawieckiego i widziałoby kogoś innego na stanowisku premiera. Wystarczy przypomnieć najświeższy konflikt między posłami Solidarnej Polski a Mateuszem Morawieckim. Kiedy premier obwieszczał wielki sukces po szczycie UE, Zbigniew Ziobro i jego środowisko krytykowało go za ugięcie się w sprawie powiązania praworządności z wypłacaniem funduszy z UE. Ziobro jest także znany z „wciskania gazu do dechy” jeśli chodzi o podejmowanie politycznych decyzji. Mateusz Morawiecki z kolei jest bardziej powściągliwy w działaniu. 

Wojna w szeregach PiS. Po której stronie stoi prezydent?

Jak zauważył Wojciech Szacki, analityk Polityki Insight, prezydent również jest częścią konfliktu.

Wśród osób zasłużonych dla jego zwycięstwa prezydent w wieczór wyborczy wymienił Beatę Szydło czy Marcina Mastalerka, a dopiero potem premiera Mateusza Morawieckiego

– zaznaczał, dopatrując się w tym geście niechęci do premiera.

Toczy się gra o to, kto będzie premierem. Morawiecki wciąż ma poparcie Kaczyńskiego, ale w ZP wiele osób widziałoby zmianę na tym stanowisku

– dodał Szacki. 

Na sprawę można jednak spojrzeć z drugiej strony. W niemal wszystkich swoich przemówieniach prezydent nie omijał podziękowań dla premiera. Mateusz Morawiecki był w końcu osobiście zaangażowany w kampanię. Andrzejowi Dudzie ideowo wydaje się też bliżej do Mateusza Morawieckiego, niż do Zbigniewa Ziobry czy Antoniego Macierewicza. 

Andrzej Duda oszukany przez PiS? Mistrzowska zagrywka Kaczyńskiego
0
Chętnie poznamy Twoje zdanie, skomentuj artykułx
()
x