Aleksandr Łukaszenka powinien się obawiać utraty władzy? Andrzej Duda postawił go pod murem

Aleksandr Łukaszenka, Andrzej Duda

Aleksandr Łukaszenka od kilku dni przeżywa swój najgorszy koszmar. Odkąd obywatele Białorusi wyszli na ulice prezydent nie jest w stanie w żaden sposób na nich wpłynąć, a kolejne akcje kończą się fiaskiem. Okazuje się, że Andrzej Duda również dołożył swoją cegiełkę.

Sytuacja na Białorusi z każdym dniem jest coraz bardziej niepewna. Już od momentu ogłoszenia wyniku wyborów wielu obywateli się zbuntowało. Aleksandr Łukaszenka stosował kilka rozwiązań, aby protesty ucichły, jednak Białorusini nie dali się uciszyć. Do akcji zdecydował się wkroczyć Andrzej Duda, który wraz z głowami trzech innych państw będzie aktywnie wspierać i działać na rzecz białoruskich obywateli.

Aleksandr Łukaszenka odniósł kolejną porażkę

Po raz kolejny Łukaszenka objął władzę w Białorusi, jednak tym razem sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Obywatele głośno i dobitnie wyrażają swój sprzeciw. Wielu z nich uważa, że wybory zostały sfałszowane przez co na protestach zbiera się coraz więcej osób. Aleksandr Łukaszenka zasugerował, że swój udział w podsycaniu agresji mogą mieć Brytyjczycy, Czesi i Polacy. Andrzej Duda zaprzeczył takowym doniesieniom, a szef polskiej dyplomacji podkreślił, że do tej pory kontakt polskich instytucji społecznych z białoruskimi był standardowym działaniem.

Aleksandr Łukaszenka zdecydował, że musi uspokoić naród i przywrócić w kraju dawny ład. W pierwszej kolejności zdecydował się na podjęcie radykalnych działań w celu uciszenia obywateli. Tysiące osób zostało zamkniętych w areszcie tuż po tym jak w agresywny i brutalny sposób zostali zaciągnięci do furgonetek funkcjonariuszy. Oprócz tego znacznie ograniczono obywatelom dostęp do internetu. Jednak próba stłumienia siłą obywateli poniosła klęskę.

Marcin Makowski: Trzaskowski musi budować swój ruch w kontrze do PO

Kolejnym sposobem na uciszenie narodu była próba przeczekania wściekłości obywateli. I to rozwiązanie okazało się nieskuteczne. W związku z tym Aleksandr Łukaszenka zdecydował się zorganizować wiec poparcia podczas którego przekonywał obywateli do swoich racji. Jednak kilkaset tysięcy obywateli nie pojawiło się na miejscu, natomiast zdecydowali się uczestniczyć w marszu równości, który odbył się jakiś czas później.

Dzisiejsze rozmowy z robotnikami również nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Już od początku wyjścia na mównicę Aleksandr Łukaszenka musiał zmierzyć się z krzyczącymi obywatelami. Robotnicy nie chcieli go słuchać i przez cały czas brzmiało jedno hasło: „Odejdź!”. Widocznie zdenerwowany prezydent w końcu zrezygnował, podziękował i zszedł z mównicy.

Andrzej Duda grozi podjęciem radykalnych działań

Okazuje się, że to jednak nie koniec problemów Łukaszenki. Andrzej Duda opublikował dziś stanowczy wpis w mediach społecznościowych, który jednoznacznie pokazuje po której stronie stoi nasz prezydent. Bowiem odbył on już rozmowę z prezydentami Litwy, Łotwy oraz Estonii. Po wymianie swoich opinii dotyczących sytuacji na Białorusi oraz zaproponowania możliwych rozwiązań doszli do porozumienia.

Andrzej Duda podkreślił, że zarówno on jak i pozostałe głowy państw podtrzymują swoją gotowość do „wsparcia procesu politycznego, który realizować będzie wolną wolę narodu białoruskiego”. Zarówno sytuacja w kraju jak i działania, które podejmie Aleksandr Łukaszenka będą monitorowane oraz w razie potrzeby zostaną podjęte odpowiednie działania.