Janusz Korwin-Mikke drwi z Cichanouskiej. Padło niespodziewane porównanie

Janusz Korwin-Mikke

Janusz Korwin-Mikke lubi dolać oliwy do ognia. Polityk zrobił to po raz kolejny. Odniósł się bowiem do liderki białoruskiej opozycji, Swiatłany Cichanouskiej.

Na Białorusi wciąż trwają protesty. To oczywiście sprzeciw wobec wyniku niedawnych wyborów prezydenckich, które zdaniem mieszkańców zostały sfałszowane. Mówi się, że gdyby nie ingerencja władz triumfatorką byłaby liderka opozycji Swiatłana Cichanouska.

Póki co za naszą wschodnią granicą rządzi Aleksandr Łukaszenka, jednak Cichanouska uważa się za moralnego zwycięzcę. Niedawno opozycjonistka odwiedziła Polskę. W Warszawie spotkała się z premierem Mateuszem Morawieckim. Polityk została przyjęta z wszelkimi honorami, niczym głowa państwa.

„Spotkanie było bardzo owocne – trwało trzy godziny. Merytoryczna dyskusja. To, co jest budujące to zgodność, co do zasadniczej sprawy – wszystkim politykom, niezależnie od tego, jakie środowisko reprezentują, chodzi o kwestię najistotniejszą – suwerenności Białorusi” – mówił po zakończeniu rozmów Michał Dworczyk z Kancelarii Premiera.

Inne zdanie na temat Cichanouskiej ma jednak Janusz Korwin-Mikke. Kontrowersyjny polityk postanowił zadrwić z liderki białoruskiej opozycji.

Janusz Korwin-Mikke drwi z Cichanouskiej. Zaskakujące porównanie

Korwin-Mikke był jednym z polityków, którzy wzięli udział w spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim. Poseł stwierdził, że miało ono charakter „przedstawienia”. Dodał jednak, że zdążył przekazać premierowi, iż nie jest zadowolony z „forowania Swiatłany Cichanouskiej”.

„Choć Zbigniew Rau powiedział, że na Zachodzie mogą rozmawiać z białoruską opozycją, ale raczej nie z panią Cichanouską. Przy czym chyba nie chodzi o głębokie podejrzenie, że jest Ona żoną (i, co ważniejsze: alter ego) rosyjskiego agenta czy sympatyka – lecz o to, że jest to panna Greta Thunberżanka w dojrzalszym wydaniu” – napisał Janusz Korwin-Mikke.

Korwin-Mikke przyznał też, że podczas spotkania zwrócił uwagę na sytuację w Białorusi. Stwierdził bowiem, że kraju naszych wschodnich sąsiadów w demonstracjach bierze udział sto tysięcy ludzi, a pozostałe ponad pięć milionów dorosłych obywateli nie protestuje. JKM oświadczył jednak, że nikt nie zwrócił uwagi na jego sugestię i po prostu ją zignorowano.

źródło: Tygodnik Wprost, Facebook, Otopress.pl