Rosyjski chemik Wił Mirzajanow żałuje swoich decyzji. Przeprasza Nawalnego

Wił Mirzajanow – rosyjski chemik i współtwórca nowiczoka, którym otruto Nawalnego ma wyrzuty sumienia. Bardzo żałuje udziału w całym tym przestępczym procederze.

Rosyjski chemik Wił Mirzajanow pracował niegdyś przy produkcji środków bojowych typu nowiczok. To właśnie tej substancji użyto do otrucia Aleksieja Nawalnego. Nowiczoki są niezwykle toksyczne, a jedyny cel, dla którego powstają to ciche zabójstwo.

Działają bardzo szybko i w gruncie rzeczy wystarcza niewielka ilość, aby obezwładnić dorosłą osobę. W krótkim czasie nowiczoki paraliżują nerwy i mięśnie, przez co człowiek dusi się w przeciągu kilku minut. Z początku substancja opracowywana była nielegalnie w utajnionych przez Rosjan laboratoriach.

To właśnie z tego powodu wiele informacji na temat nowiczoka to jedynie czyste przypuszczenia. Po otruciu Nawalnego, zainteresowały się nim jednak nie tylko media, ale i specjaliści z całego świata, którzy badają jego dokładne działanie.

Wił Mirzajanow zabrał głos i przeprasza Nawalnego

Niespodziewanie głos w sprawie nawiczoka zabrał także Wił Mirzajanow – jeden z chemików, którzy pracował przy tworzeniu tej substancji. „Składam Aleksiejowi Nawalnemu moje głębokie przeprosiny za to, że uczestniczyłem w tym przestępczym biznesie – w pracach nad substancją, którą się otruł.” – powiedział w rozmowie z niezależną telewizją Dorż. Dodał również, że Nawalny potrzebuje czasu, aby powrócić do pełni zdrowia. Najpewniej zajmie mu to około roku.

Dodatkowo Mirzajanow opowiedział o swoim spotkaniu z człowiekiem, który także przeżył próbę otrucia nowiczokiem w 1993 roku. Jego objawy były bardzo zbliżone do tych, jakie opisał Nawalny. Wyznania te dają jeszcze większe szanse na to, że opozycjonista prędzej czy później poczuje się lepiej.

https://www.instagram.com/p/CFUAPu8llSO/

Aktualnie rosyjski chemik mieszka w Stanach Zjednoczonych. Badaniami nad nowiczokiem zajmował się jeszcze w ubiegłym stuleciu. W 1992 roku po raz pierwszy publicznie wypowiedział się na temat istnienia tej substancji, a prace nad nią opisał w gazecie „Moskowskije Nowosti”. Wkrótce potem skorzystał z oferty Stanów Zjednoczonych i wyemigrował. Skorzystał tym samym z możliwości pracy, jaką Amerykanie oferowali naukowcom byłego ZSRR, którzy zajmowali się bronią chemiczną.

ZOBACZ TAKŻE: