Przeżyła dwie pandemie! Gerri Schappals może mówić o wielkim szczęściu

102- letnia Gerri Schappals może mówić o prawdziwym szczęściu. Przeżyła już dwie pandemie – hiszpankę i koronawirusa, a do tego pokonała również chorobę nowotworową.

Gerri Schappals jest najstarszą mieszkanką Huntington – domu seniora w amerykańskim miasteczku Nashua, a do tego jedną z nielicznych osób na świecie. które zachorowały w swoim życiu, zarówno na hiszpankę, jak i na COVID-19 i z obydwu pandemii wyszły bez szwanku. Dziś jej bliscy z przerażeniem wspominają moment, w którym dowiedzieli się, że w domu seniora pojawiły się zachorowania. Obawiali się, że starsza kobieta tego nie przeżyje.

Gerri Schappels urodziła się na początku 1918 roku. Jeszcze jako kilku miesięczna dziewczynka zachorowała na szalejącą w tamtym czasie hiszpankę. Rozchorowała się także jej mama i brat. Jak wspomina po latach, z opowieści jej bliskich jasno wynikało, że Gerri nie miała szans na przeżycie. Była tak słaba, że jej mama nawet nie zakładała jaj pieluchy. Nagłe ozdrowienie małej było dla wszystkich sporym zaskoczeniem. Jak się okazało, to tylko jeden z cudów, jakich doświadczyła kobieta w przyszłym życiu.

Przez ponad pół wieku Gerri na nic nie chorowała. Jak wspomina, nie miała nawet kataru. Kolejna choroba dopadła ją dopiero na emeryturze. Kobieta musiała zmierzyć się z rakiem piersi. Lekarze jednak bardzo szybko sobie z nim poradzili. Wystarczyła operacja i naświetlanie. Rak jednak nie dał tak łatwo za wygraną i powrócił kilka lat później. Gdy Gerri trafiła na stół operacyjny, nowotwór był już w trzecim stadium. Mimo to kobieta poradziła sobie także i z tym.

Gerri Schappals jest jedną z nielicznych osób, które przeżyły obie epidemie

W maju 2020 roku Gerri zaczęła mocno gorączkować. Szybko stało się jasne, że powodem złego samopoczucia jest koronawirus. Jej bliscy byli załamani. Nikt nie wierzył bowiem, że kobieta w tak zaawansowanym wieku, po raz kolejny poradzi sobie z ciężką chorobą.

Jej córka Julia przyznała, że ta wiadomość całkowicie ją załamała. W tamtym okresie w domu seniora zachorowało 150 osób i aż 20 z nich zmarło. Do tego Gerri była przecież najstarszą mieszkanką. Przebyta choroba nowotworowa także sprawiała, że kobieta była szczególnie narażona.

Gerri natomiast wyszła z pandemii praktycznie bez żadnego szwanku. Pytana przez dziennikarzy, odpowiada „Myślę, że grypa z 1918 roku mnie wzmocniła. Albo Matka Natura myśli, że umarłam w 1918 roku, więc mnie ignoruje.”  Jako sekret swojej długowieczności podaje także unikanie zmartwień, silny układ odpornościowy oraz nie żałowanie sobie czerwonego wina!

ZOBACZ TAKŻE: