Juventus – Napoli, takiego przedstawienia fani piłki nożnej nie widzieli od dawna

To, co wydarzyło się w niedziele wieczorem w Turynie śmiało można nazwać komedią. Mecz Juventus – Napoli w kilka chwil zamienił się w prawdziwą farsę.

Już w połowie zeszłego tygodnia włoskie media poinformowały o tym, że niektórzy członkowie neapolitańskiej drużyny zostali przebadani na COVID-19 i uzyskali pozytywny wynik. Wśród zakażonych piłkarzy znalazł się, chociażby Piotr Zieliński. Mimo wzrostu zachorowań, wszystko wskazywało na to, że niedzielny mecz Juventus – Napoli jednak się odbędzie. Według regulaminu, jeśli drużyna posiada przynajmniej 13 zdrowych zawodników, spotkanie jak najbardziej może mieć miejsce.

W międzyczasie okazało się jednak, że na wyjazd do Turynu nie zezwolił lokalny urząd do spraw zdrowia i cała drużyna przejść musi obowiązkową kwarantannę. W związku z tym prezydent Napoli – Aurelio De Laurentiis poprosił władze Serie A oraz drużynę Juventus o przełożenie meczu. Rozwiązanie wydawało się całkiem logiczne. Mimo to De Laurentiis nie uzyskał na to zgody.

Władze Serie A uznały bowiem, że trzeba trzymać się protokołów, a mecz musi odbyć się w ustalonym terminie. Okazało się, że pandemia koronawirusa, która była szczególnie dotkliwa zwłaszcza dla Włochów, nie jest wytłumaczeniem do tego, aby spotkanie piłkarskie odbyło się w innym terminie.

Juventus – Napoli, mecz, którego na pewno nikt nie zapomni

Brak zgody na przełożenie meczu spowodował, że na boisku w Turynie doszło do wręcz teatralnych scen. Piłkarze Juventusu zostali zmuszeni do czekania na swoich przeciwników z Napoli, choć przecież doskonale wiedzieli, że ci nie przyjadą. Światowe media od razu pokazały ujęcia, na których zawodnicy spacerują po pustym stadionie. Żeby było lepiej, absurdalna sytuacja nie trwała kilka, a aż czterdzieści pięć minut. Dopiero po tym czasie uznać można było, że Napoli faktycznie nie stawi się na meczu i uznać walkowera.

„Prezydent Napoli Aurelio De Laurentiis wysłał mi wiadomość z prośbą o przełożenie spotkania. Odpowiedziałem, że Juventus będzie trzymał się zasad. Jeśli nie będziemy tego robić, przegramy nie tyle jako sportowcy, ile jako obywatele. Protokół zatwierdzony przez ministerstwo zdrowia jest jednoznaczny, musimy go przestrzegać. My tak zrobiliśmy. Podkreślam, że kluczowe są w tej sytuacji rozporządzenia ministerstwa, a nie lokalnych władz.”- wypowiedział się sternik mistrzów Włoch Andrea Agnelli.

Z całej sytuacji śmieją się nie tylko włoskie, ale i zagraniczne media. Cała afera została niepotrzebnie rozdmuchana. Wiadome jest przecież to, że nie chodziło o żadną obywatelską postawę, a tylko i wyłącznie o demonstracje sił. To nie tylko rywalizacja między drużynami, ale również między instytucjami i urzędami. Zamiast rozwiązać problem między sobą, pozwolono, aby patrzył na to cały świat. Fani nie powinni jednak winić Napoli. Piłkarze nie stawili się na mecz, ponieważ dostali zakaz od lokalnego urzędu. Jeśli mimo to pojechaliby do Turynu, przerwaliby kwarantannę i złamali prawo. Niemniej jednak już sam walkower jest dla nich krzywdzący.

ZOBACZ TAKŻE: