Joanna Kurowska długo ukrywała swój koszmar przed mediami. Urodziła martwe dziecko, straszne szczegóły

Joanna Kurowska
Joanna Kurowska

Joanna Kurowska podobnie jak większość gwiazd postanowiła odnieść się do obecnej sytuacji związanej ze strajkiem kobiet. Gwiazda wyznała, że całym sercem wspiera wszystkie walczące kobiety i w niej również jest ten gniew co w nich. Opowiedziała o koszmarze, który przeżyła lata temu. Czytając jej historie, można uronić łzę. 

Joanna Kurowska przez lata ukrywała to, co przeżyła. Nic dziwnego, bo w końcu chyba nikt nie chciałby powracać myślami do tak tragicznych wspomnień. Postanowiła zrobić to przy okazji obecnej sytuacji. W związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej wiele osób zabrało głos i przedstawiło swoje stanowisko. Na ulicach od kilku dni trwają protesty.

Nie żyje legendarny, polski aktor "M jak miłość", "Na dobre i na złe", "Na wspólnej" i wielu kultowych filmów. Tragiczne informacje

Gwiazdy dzielą się swoimi historiami, przy okazji wspierając kobiety w naszym kraju. Z ich ust można usłyszeć historie, o których milczały przez lata, a każda z nich jest naprawdę wstrząsająca. Aktorka opowiedziała o tym, że musiała urodzić martwe dziecko. Twierdzi, że żaden ból nie równa się właśnie z tym, kiedy masz świadomość urodzenia martwego człowieka.

Joanna Kurowska szczerze o dramacie sprzed lat

„GROZA. To jedyne słowo, jakim mogę określić stan, w którym przyszło mi rodzić martwe dziecko. Jeszcze dzisiaj trudno mi o tym mówić. W piątym miesiącu odeszły mi wody płodowe. Dwa tygodnie leżałam na podtrzymaniu, szprycowana antybiotykami ,wciąż modląc się aby napłynęły. Ale one nie napływały. Niczego mi nie oszczędzono.
Młody lekarz, stwierdził żrąc bułkę z szynką, i patrząc beznamiętnie w monitor USG – że dziecko jest martwe i muszę rodzić siłami natury, jeśli chcę następne urodzić zdrowe” – zaczęła w swoim wpisie.

mBank wyraził poparcie dla strajkujących kobiet. Klienci oburzeni. "Nie życzę sobie, żebyście poniekąd w moim imieniu angażowali się w akcje polityczne"

„Dzisiaj, wyrwałabym mu te bułę wraz z jęzorem, bo jest we mnie gniew kobiet co to wyszły na ulice. Jest we mnie wielki gniew. Ale wtedy umierałam po kawałku, tak że nic ze mnie nie zostało. Nie oszczędzono mi niczego.
Wróciłam na salę, gdzie matki szczebiotały do nowo narodzonych dzieci a ja przerażona patrzyłam na swoje piersi nabrzmiałe od mleka, które czekały na dziecko , co to pewnie spłynęło gdzieś w prądach rzeki , której nazwy znać nie chcę. Za to znałam płeć dziecka. To była dziewczynka. Nie wiedziałam co mogę dla NIEJ zrobić. Pobłogosławiłam JĄ cicho i dałam jej imię. Miała na imię KASIA” – wyznaje Joanna Kurowska.

„Od tego czasu, spotkało mnie wiele. Przeżyłam śmierć męża, mamy, taty, kuzyna, przyjaciela, a trzy miesiące temu pochowałam ukochaną siostrę. Ale NIC ale to NIC nie jest w stanie równać się z bólem, utratą nadziei, upokorzeniem, stratą, jaką był poród dziecka, o którym wiedziałam, że nie będzie żyło” – dodała w zakończeniu wpisu.

Duda rozmawiał o aborcji z Polsatem, żona zabrała mu słuchawkę. Po jej słowach widzów musiało zatkać
Ostra awantura o aborcję w Sejmie, Kaczyński przy mikrofonie stracił nad sobą panowanie. Zaczął wszystkim ubliżać