„Afera tajska” powraca. Najman zaatakował Mateusza Borka

Mateusz Borek Marcin Najman afera tajska

Afera tajska. W taki właśnie sposób internauci, głównie ci udzielający się w serwisie Wykop.pl, określają legendarną już twitterową wpadkę, jaką zaliczył 2 lata temu Mateusz Borek. Właśnie przypomniał o niej Marcin Najman, na swoim kanale „W ringu z Najmanem”.

Marcin Najman nie jest zbyt odporny na krytykę. Nie lubi też, gdy ktoś robi sobie z niego żarty. Efektem tego jest posiadanie przez Najmana wielu wrogów. Ostatni, nocny telefon z „Kanału Sportowego” zdenerwował byłego boksera do tego stopnia, że postanowił skonfliktować się również z Mateuszem Borkiem. Panowie dotąd żyli w przyjaznych stosunkach.

Najman nawiązuje do „afery tajskiej”. Mateusz Borek nie będzie zachwycony

Jak wiadomo, kilka miesięcy temu Mateusz Borek na kilka tygodni zniknął z programu „Hejt Park”. Stało się to bezpośrednio po odcinku, w którym jeden z widzów zapytał o „aferę tajską”. Choć Krzysztof Stanowski tłumaczył później, że powodem rozbratu Borka z formatem były umowy sponsorskie, to internauci wiedzieli swoje. W rzeczonym programie Najman pocieszał zdenerwowanego Mateusza Borka słowami: – Nic się nie przejmuj. Wszystko wskazuje jednak na to, że teraz obaj gwiazdorzy pójdą na noże.

W 100. odcinku „Hejt Parku” na Kanale Sportowym doszło do łączenia telefonicznego z Marcinem Najmanem. Szybko okazało się, że zebrana w programie ekipa (m.in. Mateusz Borek i Krzysztof Stanowski) chce pożartować ze sportowca. Dodatkowo Najman, z którym na łączenie SMS-owo umawiał się Borek, nie został przez dziennikarza poinformowany, że w studio będzie Stanowski. Tego Najman uważa za „dziennikarskie zero” i hejtera. Takie potraktowanie przez Borka skłoniło Najmana do refleksji, którą podzielił się na swoim kanale na YouTube z widzami. Powróciła „afera tajska”.

Komentator Polsatu Sport i „zdjęcie przyrodzenia”

– Ja odebrałem telefon i jedyne, co tam słyszałem, to jakieś rżenie, ryki. Jakby z jakiegoś chlewu do mnie zadzwonili – rozpoczął Najman. Następnie przypomniał, kiedy to Mateusz Borek był jego gościem w oku kamery. „Czy ja tam z niego kpiłem? Próbowałem być złośliwy wobec niego? Czy ja pytałem go o to, dlaczego zamieścił w internecie zdjęcie swojego przyrodzenia?” – pyta rozżalony zawodnik MMA. Dalej było już tylko ciekawiej.

Mateusz Borek ma bardzo duże poczucie humoru. Bo to jest w ogóle bardzo inteligentny facet, bardzo dobry dziennikarz. Tylko że – jak zauważyłem – to poczucie humoru mu bardzo wysiada, jeśli chodzi o jego osobę. Mieliśmy tego przykład, jak wrócił do „Hejt Parku” i ktoś o tę aferę tajską go zapytał. No to ciężko mu się było uśmiechnąć i nie naubliżać temu człowiekowi, który do niego zadzwonił – mówi Marcin Najman.

Wspomniana „afera” zyskała popularność w wyniku aktywności społeczności „Wykopu”. Pewnego dnia Borek zamieścił na Twitterze zrzut ekranu ze swojego smartfona. W tle treści screena było widać kilka ostatnich zdjęć z galerii w telefonie dziennikarza. Na jednym z nich było widać selfie zrobione najwyraźniej w łóżku. Obok widniała fotografia… męskiego przyrodzenia. Borek po kilkudziesięciu sekundach usunął wpis ze zdjęciem. Niestety, w internecie nic nie ginie. Nazwa zamieszania wzięła się stąd, że w rzeczonym okresie dziennikarz przebywał na urlopie w Tajlandii.