Ewa Drzyzga staje w obronie młodzieży. „Włączanie kamery podczas zajęć zdalnych narusza prywatność”

Ewa Drzyzga
Ewa Drzyzga

Ewa Drzyzga postanowiła przedstawić swoje stanowisko w sprawie zdalnego nauczania. Dziennikarka stanęła w obronie młodzieży, która nie chce włączać swoich kamerek podczas zajęć. Uczniowie sugerują, że to naruszanie prywatności, a gwiazda jak najbardziej się z tym zgadza. 

Ewa Drzyzga zamieściła na swoim profilu obszerny wpis dotyczący zdalnego nauczania. W tej kwestii często słyszy się o tym, że uczniowie nie chcą włączać swoich kamerek, na co nalegają niektórzy nauczyciele. Dla uczniów największym problemem podczas tych zajęć jest właśnie to, że muszą się pokazać. Dziennikarka twierdzi, że młody człowiek odczuwa niepokój, kiedy ktoś widzi miejsce, w którym mieszka. Dotąd była to jego oaza.

Edyta Górniak z dramatyczną diagnozą. "Głosy w głowie to ciężki przeciwnik"

Włączanie kamery jest zatem naruszaniem ich prywatności. W swoim wpisie poruszyła jeszcze jeden ważny temat i problem uczniów. Wielu z nich nie chce, by ktoś bez przerwy wpatrywał się w jego twarz. Kiedy znajdują się w klasie, widzą plecy koleżanki, czy jej profil, a podczas zajęć zdalnych każdy bezpośrednio się na siebie patrzy, co może rozpraszać niektórych i wcale nie sprawi, że skupią się oni na lekcji.

Ewa Drzyzga staje w obronie młodzieży

Prowadząca „Dzień dobry TVN” zasugerowała zatem, by uczniowie mieli możliwość uczestniczenia w zajęciach z możliwością wyłączonych kamerek, a włączali je jedynie, gdy udzielają nauczycielowi odpowiedzi. Oczywiście niech wszyscy, którzy chcą się pokazywać – robią to, ale bez odgórnego nakazu i wymogu.

"Więzień miłości" - serialowa Zehra podbija Instagram jesienną sesją fotograficzną! Mamy najnowsze zdjęcia Hazal Subasi

Kobieta zdaje sobie sprawę z tego, że to może utrudniać nauczycielom prowadzenie zajęć, jednak komfort dla każdego jest ważną kwestią, więc dlaczego ktoś ma się czuć niekomfortowo podczas lekcji? Dodała, że to niejedyny problem, z jakim musi mierzyć się młodzież.

Ewa Drzyzga twierdzi, że problematyczne są również zbyt długie bloki lekcyjne, które czasami trwają bez przerwy 120 minut. Przez to uczniowie po jakimś czasie po prostu przestają się skupiać na tym, co mówi nauczyciel. Na sam koniec wpisu podkreśliła: „Pełna troski i szacunku dla ucznia i nauczyciela, Wasza Ewa”.

Tomasz Poręba ogłosił kolejny sukces. Mieszkańcy Podkarpacia będą zachwyceni